Miesięczne Archiwa: Listopad 2016

Twój wizerunek

imagesDI6GGJ0S

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W wizerunek twój wpatrzony
Jak astronom w swą lunetę
Nie dostrzegam w tobie żony
Lecz kochaną mą kobietę

Tą jesienną i wiosenną
Pełną czaru i uroku
Swą pięknością ciągle piękną
Piękniejszą każdego roku

Tą troskliwą i rozumną
Choć toczącą ze mną boje
Tą uległą chociaż dumną
Która pieści ego moje

Żadna inna by nie chciała
Moich fanaberii znosić
Za to wdzięczność ci i chwała
Ja o rękę chcę cię prosić

Tak jak kiedyś tak jak wczoraj
Podaj dłoń mi swą niedużą
Bowiem znów nadeszła pora
Byś została moją muzą

26.11.2016

Przyszłość widzę ciemną

imagesD5JD6DRS

 

 

 

 

 

 

 

Idę sobie z głową w chmurach
Wiatr mi w oczy wieje
Czytam hasła na chmur murach
I wciąż mam nadzieję
Że się kiedyś los odwróci
I prawda zwycięży
Żyd z Polakiem się nie skłóci
By sił nie mitrężyć

Kto nakłoni święte krowy
Ad vitam ad mortem
Kto porówna mord sądowy
Z uderzeniem tortem

Rok więzienia dla Rybaka
Może mu się przyda
Wszak to zbrodnia wielka taka
Spalić kukłę żyda

Łatwiej strzelić w potylicę
W ubeckiej katowni
W jednym mgnieniu ginie życie
Nie ma jednak zbrodni

Ale jest emerytura
Do deski grobowej
Jeśli mnie zapytasz która
Szechter ci odpowie

W jednej chwili wszystkie chmury
Rozwiał wiatr nade mną
Choćbym boskiej był postury
Przyszłość widzę ciemną

Może jednak w wielkim trudzie
Gwiazdka nam zaświeci
Kiedy rządzić będą ludzie
A nie ludzkie śmieci

22.11.2016

 

Jak mrugnięcie powiek

 

 

 

 

 

 

 

 

Wiersz piszę krótki jak mrugnięcie powiek
Który na zawsze kres położy waśniom
Gdy go przeczyta w Polsce każdy człowiek
W prawdę uwierzy kłam zadając baśniom

A jest tych baśni w historii nie mało
O złym Hitlerze i dobrym Stalinie
O patriotach którym się zdawało
Że wielka Polska nigdy nie przeminie

O kapitale który trwa od wieków
I socjalizmie który zbankrutował
I o podłości która tkwi w człowieku
I o Polaku co Żydów mordował

O filozofii i nowych ideach
Gdzieś z transcendencji znoszonych na Ziemię
O dokonaniach oraz wielkich dziełach
Które mordują głupie ludzkie plemię

Faszyzm komunizm oraz eugenika
Sortując ludzi na śmierć albo życie
Wciąż tkwi w lewactwie i nigdy nie znika
Miliony istnień nurzając w niebycie

Ja też myślałem że ludzi już nie ma
Od Diogenesa lampę pożyczywszy
Wciąż wałkowałem tylko jeden temat
Czy kiedyś człowiek stanie się uczciwszy

I oto proszę nie czekałem długo
Bo lat sześćdziesiąt i pięć na dokładkę
By się zechciało co niektórym ludom
Po prostu prawdę obrać za swą matkę

Ta matka dzisiaj jak Feniks z popiołów
Budzi narody z dziwnego letargu
I wciąż wymaga trudu i mozołu
By nikt już z kłamstwem nie dobijał targu

A ci najgłupsi i zacietrzewieni
Niechaj dożyją swoich dni w spokoju
Aż czas ich w końcu w kupę gnoju zmieni
Lewicowego koniec odtrąbiwszy boju

15.11.2016

Daj nam Boże

 

 

 

 

 

 

 

Daj nam Boże myśl jasną jak słońce na niebie
Którego błękit nie jest skażony obłokiem
Daj myśl przejrzystą prostą co w każdej potrzebie
Stanie się tym jedynym i słusznym wyrokiem

Daj nam Boże słów wiele mocnych niczym gromy
Jednoznacznych i miłych dla każdego ucha
Takich co myśl ubiorą w garnitur wiadomy
I dotrą całą mocą gdzie nikt ich nie słucha

Daj nam Boże owoce wszystkich naszych czynów
Które rodzą się z myśli i dobrego słowa
I zanim nas nagrodzisz wieńcami z wawrzynu
Powiedz że to wysiłku dopiero połowa

Daj nam jeszcze ten płomień co roznieca ducha
I myśl ubrawszy w słowa przekuwa na czyny
Gdy prośby nasze zechcesz do końca wysłuchać
Możesz zwieńczyć nam głowy w zielone wawrzyny

7.11.2016

Pamiętajcie

PAMIĘTAJCIE POLACY GŁODNI ORAZ NADZY

DEMOKRACJA JEST WTEDY GDY ŻYD JEST U WŁADZY

GDY JĄ STRACI W WYBORACH CIERPNIE NA NIM SKÓRA

I KRZYCZY WNIEBOGŁOSY; TO JEST DYKTATURA

Lewacka dola

 

images

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kiedy czytacie moje wiersze
Myślicie sobie smutny facet
No bo gdy piszę to po pierwsze
Wersy są kwaśne niczym ocet

Same wzniosłości wielkie słowa
Ani żarciku ni humoru
Trumny katafalk ścięta głowa
Wszystko to razem jak z horroru

Honor ojczyzna sława wiara
Martyrologia wciąż i wkoło
Zsyłki na Sybir jak za cara
I ani strofy na wesoło

Dziś was zaskoczę metamorfozą
Jak Gustaw – Konrad w przesławnych „Dziadach”
I zaistnieję satyry pozą
Którą znajduję w lewackich radach

Nie ważne przecież skąd pochodzę
Białą czy czarną przywdziałem skórę
Ważne natomiast jaką po drodze
Niosę mentalność oraz kulturę

Ważne bym kochał wszystkich ludzi
Tych pracowitych i tych leniwych
I niech odrazy we mnie nie budzi
Lichwiarz największy wśród ludzi chciwych

Niechaj nie razi mnie alkoholizm
I narkotyki i dopalacze
Ni telewizja pełna golizn
I bite dziecko gdy głośno płacze

I niechaj nigdy się nie dziwię
Że brat okradać może brata
Przebaczać wszystkim w serca porywie
Winienem teraz i w przyszłe lata

I nawet zbrodniarz zwyrodniały
Który pierogi robił z ludzi
Dla tolerancji lewackiej chwały
Odrazy we mnie nie obudzi

Dosyć przykładów szkoda papieru
Niechaj mi wielu ludzi wybaczy
Będę na skróty zmierzał do celu
I los przeklinał będę sobaczy

Aby się zjednać z lewackim ludem
Podjąłem wielkie zda się zadanie
Choć je podjąłem z ogromnym trudem
To się zgodziłem na obrzezanie

I aby życie wciąż miało smaczek
Na wyższą sobie zasiądę grzędę
I raz dziewczynka a raz chłopaczek
I się zapiszę do klubu Gender

A tam wśród nowych filozofów
Gdzieś w okolicy pierwszego maja
Wyznam że jestem już prawie gotów
By mi dla żartu wycięli jaja

I tak od smutku i zgryzoty
Przechodząc przez satyry pole
Ja napisałem te głupoty
Aby lewacką ukazać dolę

2.11.2016

Pośród mogił

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pośród mogił stanąłem
Nagłym zdjęty wstydem
Skąd ja się tutaj wziąłem
Skąd i dokąd idę?

Czy przyszedłem mym przodkom złożyć dziś pokłony?
Czy z szacunku dla śmierci? Z obawy przed Bogiem?
Czy to tylko tradycji element wiadomy
Postawił mnie tu dzisiaj za cmentarnym progiem?

Nic z tych rzeczy o których powyżej wspomniałem
Nie przywiodło mnie między aleje grobowe
Ja przyszedłem bo tutaj rachunek zdać chciałem
Z czynów które przodkowie wtłoczyli mi w głowę

Dziś im zatem melduję z prawicą wzniesioną
Polskiej mowy ustrzegłem dochowałem wiary
Wszystko zawsze robiłem pro publico bono
I spełniłem najskrytsze przodków mych zamiary

W zamian pragnę by oni z nieba wysokiego
Mocą wiary tej którą Bóg ich obdarował
Sprowadzili na grób mój prawnuka mojego
Aby za ciąg pokoleń Bogu podziękował

1.11.2016