Miesięczne Archiwa: Maj 2016

Potrzeba domu

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nigdy nie byłeś przeogromny
I nie sięgałeś hen do nieba
Nie byłeś biedny chociaż skromny
I było w tobie to co trzeba

Na skraju lasu w dali stałeś
Wśród szachownicy pól zoranych
Na strony świata spoglądałeś
Oknami poprzez biel firany

Czasem deszcz zrosił twoją czapę
Lub śnieg płatkami ją pobielił
Kładąc nań bieluteńką watę
Aby twe czoło rozweselić

Gdy latem ostry promień słońca
Rysy pogłębiał na twych licach
Chłód twego wnętrza trwał bez końca
Jak w lochach zamku lub piwnicach

Gdy chłodną nocą szron rysował
Przeróżne wzory na łąk trawach
Tyś wszystkich ciepłem obdarował
By nadal mogła trwać zabawa

Dziś choć dobiegasz swego kresu
Domu mych przodków ukochanych
Uznaj za miarę swych sukcesów
Na oścież wciąż otwarte bramy

Te co łączyły pokolenia
I te co wiodą nas do nieba
Bo chociaż wokół świat się zmienia
W każdym z nas jedna tkwi potrzeba

Potrzeba domu rodu gniazda
Która świadomość naszą budzi
Że choć nas inna wiedzie gwiazda
Z tych samych wciąż jesteśmy ludzi

26.05.2016

Wiersze Borynowe

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Boże mój najdroższy jakże ten czas leci
Niewielu już pamięta jak Trzydziesty Trzeci
Wraz z Antkiem Boryną rymy dla was składał
Do serc i dusz apelował i o rozum błagał

Czasem satyry biczem pociągnął po plecach
Niby smykiem bez włosia po bezstrunnych skrzypkach
I z tematu na temat skacząc waśnie wzniecał
Dbając aby riposta zawsze była szybka

Dzisiaj z rzadka zamieści jakieś wersy nowe
Lecz wciąż na forum wpada z nadzieją i wiarą
Że gdzieś się znowu pokażą wiersze Borynowe
Które dla niego były wzorcem oraz miarą
Niedościgłą ikoną oraz piękna wzorem
Które w każdej literze w każdym krótkim słowie
Jako dnia fotografia do późna wieczorem
Zostawała w zmęczonej rozognionej głowie

Dzisiaj przez to wspomnienie chylę nisko czoło
Przed tymi którzy strofy do serca wprost brali
Wszak dzisiaj inna Polska rozciąga się wkoło
Polacy Tytanami z karzełków się stali

16.05.2016

A gdybym wrogom

 

 

 

 

 

 

 

 

A gdybym wrogom

Ballada o złotych rękach

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nędzna ta moja cielesność
I w słabej formie jest Psyche
Nic Bóg mi nie dał na wieczność
Starości darząc kielichem

Nie bacząc na nędzną posturę
Kładł mi ciężary na barki
Nie zważał na stawy które
Nie były najwyższej marki

Kolana zaczęły skrzypieć
Kręgosłup przestał się zginać
Z bólu już chciałem ocipieć
I los okrutny przeklinać

Lecz by się z losem nie droczyć
Wszak los ma zawsze swe racje
Rzutem na taśmę chcę wkroczyć
Wprost na rehabilitację

Jestem po kilku miesiącach
Pełen żałoby i bólu
W krąg atmosfera gorąca
I praca wre niczym w ulu

I nagle jakby spod ziemi
Stanęła przede mną ona
Ja będę twoją Noemi
Choć mam na imię Iwona

Już dziś zapraszam na tańce
Będę cię giąć i prostować
Nie musisz być połamańcem
Mogę to zagwarantować

I jako rzekła się stało
Choć czasem trzeszczały gnaty
Powoli krzepło me ciało
I świat się stawał bogaty

I przemierzałem przestrzenie
Wciąż maszerując piechotą
Myśląc że w mojej ocenie
Iwony ręce to złoto

I choć przy każdym rozstaniu
Martwię się trochę i smucę
Utwierdzam się w przekonaniu
Że ja tu jeszcze powrócę

Post scriptum

W tej walce ze swoim ciałem
Mirellę pominąć chciałem
Za co ją bardzo przepraszam
I gorzką łzą lico zraszam

30.04.2016

Po ośmiu latach

images

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Po ośmiu latach tłustych przyszły lata chude
Z tłustych naród wytrzebił kłamstwo fałsz obłudę
I chociaż nie przybyło nam od tego chleba
Łatwiej nam wzrok podnosić z ziemi wprost do nieba

Łatwiej tors wyprostować jest z tego powodu
Krokiem ruszać pewniejszym żeby iść do przodu
I nie spoglądać w koszmarną i ponurą przeszłość
Lecz jaśniej widzieć przyszłość oraz teraźniejszość

Cóż że przed nami okres wytężonej pracy
Że nikt nam darmo chleba nie poda na tacy
A najróżniejszej maści łotry i złodzieje
Będą próbować zmieniać losów naszych dzieje

My mocą wiedzy zbrojni z jasną myślą w duszy
Sprawimy że praw naszych nikt już nam nie ruszy
A ci którzy je dotąd bezkarnie deptali
Będą z głową spuszczoną przed Temidą stali

A my nie z pustej zemsty czy też z krwi chciwości
Żądać dla nich będziemy tej sprawiedliwości
Która nam w oczy patrząc wypowie te słowa
Polaków oraz ich godność raczył Bóg zachować

12.05.2016

KOD i KOR

images

 

 

 

 

 

 

 

 

Komitet Obrony Demokracji
Komitet Obrony Robotników
Oba te twory nie bez racji
Bronić chcą swoich niewolników

Lewe dochody lewe ręce
Nigdy się nie skalały pracą
Więc niewolnicy im w podzięce
Nawet złotówki nie zapłacą

Niech zapracują na swe szekle
Grzbiety schylając coraz niżej
Zanim się zaczną smażyć w piekle
Które przed nimi coraz bliżej

2.05.2016