Miesięczne Archiwa: Marzec 2016

Największy kamień

 

Największym wśród kamieni które strzegły grobu
Był ten który na trzy dni Chrystusa uwięził
I do dzisiaj nikt nie wie jakiego sposobu
Użył Chrystus by w grobie czasu nie mitrężył

Znam ja kamień nie mniejszy nad czeluścią grobu
Ziemia gdzie grób ten leży Polską się nazywa
Lecz by ruszyć tym głazem nie ma nikt sposobu
Choć głos w nim zmartwychwstańców o ratunek wzywa

Któż ten kamień ułożył nad zmartwychwstałymi
Kto tu wtoczył ten kamień i odciął im drogę
Użył magii czy może rękami wątłymi
Dzieła tego dokonał? – domyślać się mogę

To Bóg kamień zbudował z grzechów tego ludu
Z jego pychy i dumy częściowo z głupoty
W tą budowę Bóg włożył bardzo wiele trudu
Lecz nic innego nie miał wtedy do roboty

Wrzucał w tygiel z grzechami zaprzaństwo i zdradę
Serwilizmem nie gardził by ciężar powiększyć
Lecz gdy wtoczyć go przyszło to żydów o radę
Poprosił gdyż sam nie chciał za bardzo się męczyć

Ci ochoczo ten ciężar wzięli w swoje dłonie
Wszak już raz zasunęli kamień za Chrystusem
A że w sercach żydowskich nienawiść wciąż płonie
Rolę spełnili chętnie a nie pod przymusem

Zna historia nazwiska oprawców ostatnich
Którzy za śmierć Polaków rentę biorą z Polski
Polska gdy kamień zrzuci to ich uwydatni
Za ten szczególny wyraz ich żydowskiej troski

Lecz cóż się wtedy stanie gdy z pomocą Boga
Zmartwychwstańcy ten ciężar z mogiły usuną
Żydostwu pozostanie tylko strach i trwoga
I pamięć tych co walczyli z żydowską komuną.

31.03.2016

W czyjm to interesie

imagesnn

 

 

 

 

 

 

Ileż to dni spokojnych zostało nam jeszcze
Do czasu gdy nadejdzie Anioł naszej śmierci?
Może to jedna strofa może ze dwa wiersze
Nim ciało Europy rozłupią na ćwierci

Nim się w czeluściach nocy pogrzebią narody
Niech duch pokory zstąpi i niech je oświeci
Niechaj im świata Stwórca udzieli nagrody
I powie jak oczyścić ludzkość z ludzkich śmieci

Spójrz  na tych którzy rządzą tą Koryntu córą
Którą w starożytności zwano Europą
I spytaj kto ich wybrał i metodą którą?
Oni się wybierają wciąż pomiędzy sobą

W czyim to interesie Europą rządzą?
Ludów europejskich moim albo twoim?
Te lewackie pomioty wszak nigdy nie błądzą
Kabzę wciąż nabijając pobratymcom swoim

Gołym okiem dziś widać plan misternie tkany
W ramach kliki potomków tego Iskarioty
Plan który nielicznym w NWO jest znany
A który ma się spełnić ziścić co do joty

Najpierw wszystkich chrześcijan do piekła odesłać
Lecz by łap swych nie zbrudzić przy mokrej robocie
Rękami Muzułmanów życie im odebrać
I do Allacha potem odesłać ich krocie

Stanie się Europa ziemią obiecaną
Na której lud wybrany osiądzie na wieki
Kiedy to ma nastąpić? – zapewne się zdziwisz-
Wtedy gdy wszyscy ludzie będą mówić w jidysz

Kto będzie obsługiwał rasę nowych panów?
Kto im będzie napełniał wciąż koryto puste?
Niewolnik z czipem w uchu lub murzyn ze Stanów
Lub ty który nie widzisz własnej twarzy w lustrze.

30.03.2016

Zmartwychwstanie

 

 

 

 

 

 

 

Za zniewolenie poprzez wieki
I brak na mapie poprzez lata
Przez wzgląd dla Twej krzyżowej męki
Pokochaj Chryste Polskę jak brata
Niech za Twą wolą i Twym staraniem
Cieszy się nowym zmartwychwstaniem

Za Grunwald Kircholm oraz Wiedeń
I wiele innych chwalebnych dni
W dniu zmartwychwstania tę polską biedę
Zabierz a raju otwórz nam drzwi
Byśmy Twą wolą i Twym staraniem
Cieszyć się mogli zmartwychwstaniem

Za Sybir Katyń oraz Smoleńsk
I za Kazachstan tak daleki
Pozwól nam w nową wcielić się rolę
By już nie wrócił czas kaleki
By wiara w Ciebie Chryste nasz Panie
Była jak Twoje zmartwychwstanie

25.03.2016

 

Jak samopoczucie?

images

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak dziś samopoczucie bracie mój Polaku?
Pamiętasz jak mówiłeś; – wiwat Europa?
A dzisiaj pod rządami żydowskich lewaków
Byle Arab ci może w twarz zasadzić kopa

Może zgwałcić ci żonę zhańbić twoją córkę
Synowi krtań poderżnąć by krew z niego uszła
By potem ci przepiękną napisać laurkę
Za to że uwierzyłeś w te lewackie gusła

Do tej laurki pragnę również ja dołożyć
Życzenia które płyną z głębi mego serca
Abyś starości swojej w hańbie musiał dożyć
Jako Allacha sługa nie lewak bluźnierca

Łatwo bowiem ci było na chrześcijan bluźnić
Drwić z tradycji polskości oraz ojców wiary
Nie chciałeś dobrego od złego odróżnić
Musisz więc wypełnić Allacha zamiary

Życzę ci także abyś w osądzie historii
Był najgłupszym z głupców najpodlejszym z podłych
Aby wnuk twój nigdy nie doświadczył glorii
I nie był wymieniany pośród ludzi mądrych.

25.03.2016

A gdybym wrogom

starość

 

 

 

 

 

 

 

 

A gdybym wrogom podał rękę
I przewinienia im wybaczył
Skazałbym duszę na udrękę
Czy swoje wnętrze bym zobaczył?

A gdybym nie był małostkowy
Nie chodził niczym paw nadęty
To czy by przyszło mi do głowy
Że sam nie jestem przecież święty?

A gdybym wiarę w swych rodaków
Pomnożył lub też spotęgował
To przystałbym do demokratów
Czy wśród faszystów wylądował?

A gdybym trochę był mądrzejszy
Inne kryteria bym wybierał
To przy pisaniu moich wierszy
Więcej bym uczył czy też gderał?

Niech każdy kto się czuje krnąbrnym
Nad pytaniami wciąż się biedzi
Bo tylko wtedy będzie mądry
Gdy będzie szukał odpowiedzi

23.03.2016

Zdejmij Dejaniry szatę

 

 

 

 

 

 

 

 

Świętokrzyski wiatr mnie kołysał
Jodły polskiej mnie mowy uczyły
A historie o Stenach i Visach
Partyzanckie szeptały mogiły

Potem gruzy Warszawy witały
Z tą nadzieją że kiedy dojrzeję
Świat nie będzie już tak bardzo mały
Lecz szeroko otworzy wierzeje

Do Syrenki i Nike pacierze
Odmawiałem każdego wieczora
Bo wierzyłem i do dzisiaj wierzę
Że na polskość nadeszła już pora

Dziś na skrzydłach historii rozpięty
Jak łotr płaczę i krzyczę ze złością
Że kochałem cię Polsko jak święty
Świętą szczerą i wielką miłością

Lecz ty pośród tych szklanych pałaców
Ludzką krzywdą i potem wzniesionych
Już nie stajesz do walki na placu
Lecz się zniżasz wśród poniżonych

Zdejmij z ramion Dejaniry szatę
Niechaj Nike z Syreną ożyją
Wreszcie wykrzycz przed całym światem
Że kolonią nie będziesz niczyją

21.03.2016

Iskra na prochy

 

 

 

 

 

 

 

Pierwszy jestem gotów skrzesać iskrę na prochy
Byle całkiem się pozbyć tej lewackiej wiochy
Której celem życiowym gniazdo ludzkie kalać
Coś zeżreć trochę wychlać by potem wydalać

Ich lewacki intelekt do tego jest zdolny
Że wreszcie doprowadzą do wewnętrznej wojny
Braterskiej nie napiszę bo wstydem by było
Bratem nazwać lewackie i prostackie bydło

Dopóki bydło rządzi to jest demokracja
I fałszerstwa wyborcze i kompromitacja
Która na każdym kroku rządy te cechuje
Wtedy wszystko jest OK-tak myślą ci zbóje

Lecz gdy w imię rozumu i dobra narodu
Suweren odciął ryje lewackie od żłobu
Wrzask się podniósł ogromny w takiej to tonacji
Że teraz to na pewno nie ma demokracji

I aby mądrzej brzmiały słowa tych debili
Do demokracji „liberalną” jeszcze dokleili
I to kto? Pytanie. Odpowiedź jest prosta
To są słowa Szulca – żydowskiego osła
Który nawet matury zaliczyć nie umiał
Jednak dzieła Lenina czytał i zrozumiał

Ty lewacka szmato całkiem cię pogięło?
Liberalna demokracja cóż to jest za dzieło?
Demokracja dlatego że jesteś przy żłobie?
Liberalna bo ukraść wolno tylko tobie?

Jak debilu rozumiesz te dwa proste słowa?
Wiem że nie odpowiesz wszak twa pusta głowa
Wraz z jej zawartością i rozumu zrębem
Nadaje się tylko Murzynom na bęben.

I chociaż drżą mi ręce i serce kołacze
Piszę że do tych durniów następni krętacze
Lewicowe chrystusy rodem z Waszyngtonu
Dołączyły by nadać szpanu oraz tonu
Wynurzeniom szaleńców i paranoików
Którzy wreszcie zostali z łapami w nocniku.

Wszystko to za namową tych polskojęzycznych
Tych co tak namawiają nas do burd ulicznych
Którzy to jako żywo w imię wyższych racji
Mienią się być ojcami polskiej demokracji

W imię tej demokracji ja już trę krzesiwo
I możecie być pewni że lont jako żywo
Ogniem żwawo zaświeci i padnie na prochy
I już nic nie zostanie z tej lewackiej wiochy

19.03.2016

Ziemia ciężarna

 

Ziemia ciężarna państw mnogością
Dziś do aborcji się szykuje
Aborter patrzy nań z wrogością
Jedno z jej dzieci abortuje

Nie musi nawet dać narkozy
Wyrwie bękarta z łona Ziemi
Uwiąże tylko ją w powrozy
W ciało bez ruchu ją zamieni

Od dawna Ziemi płód ten ciąży
Mędrców konsylium tak orzekło
Teraz usuną go by zdążyć
Nim całą Ziemię wchłonie piekło

Ten płód od wieków mędrców trapił
Bo pielęgnował w Boga wiarę
Z największej biedy wyjść potrafił
I wolność kochał ponad miarę

I choć już nieraz się zdawało
Że płód obumarł i nie żyje
Nagle w nim życie powstawało
By słuchać jak mu serce bije

Lecz teraz przy okrągłym stole
Wyrok nań zapadł ostateczny
Aborter ćwiczył swoją rolę
I ostrzył miecz swój obosieczny

Nim to oddzielił najpierw głowę
By odciąć myśl co w głowie była
By nigdy więcej już za płodem
Jako całością nie tęskniła

Zatomizował resztę ciała
Na małe strzępy korpus pociął
I aby krew już się nie lała
Skrwawione chusty wrzucił w kocioł

Odłożył skalpel sączek kleszcze
Gdy cichy głos ozwał się z troską
Spójrz serce płodu bije jeszcze
Ten płód wciąż się nazywa Polską

17.03.2016

Polska to jest dziwny kraj

 

Aj waj aj waj
Polska to jest dziwny kraj
Tutaj nikt nie kocha żyda
Twierdząc że żyd to jest gnida
Że żyd zawsze jest czerwony
I pazerny i łakomy
Że mu w głowie tylko kasa
Że goi to jest gorsza rasa
Że żyd pępkiem świata jest
Tak żyd myśli no i cześć
A żyd wcale nie jest taki
On dla żartu i dla draki
Tanio kupi sprzeda drogo
I tu żale nie pomogą
Bo jak trafi na przygłupa
To go skroi i oszuka
Żyd do pracy nie jest skory
Nie znam żyda do tej pory
Który tęskni za robotą
Raczej rządziłby z ochotą
Wciąż wymyślał kombinował
Byle tylko wciąż próżnował
A do orki i do pracy
Polski naród będzie cacy
Gdyby protestować zechciał
Żyd się wdrapie na piedestał
I zakrzyknie jak to gnida
„Żyda biją biją żyda”
Tak od wieków w kraju naszym
Namnożyło się Judaszy
Tak Krasiński o nich pisał
Prus Bolesław o urwisach
Też był podobnego zdania
Więc ja też dziś im się kłaniam
I promuję hasło takie;
Zawsze lepiej być Polakiem
Niż żydowską wszą łonową
Macie na to moje słowo.

16.03.2016

Tylko wojna

 

 

 

Tylko wojna domowa spory te rozstrzygnie
Wtedy gdy Polak butem kark lewaka przygnie
I w uścisku śmiertelnym do ziemi przydusi
Do posłuszeństwa Polsce lub banicji zmusi

Dość już lewacki żydzie na Polskę nam plujesz
Polska ma was już dosyć czy ty nie pojmujesz
Że od wieków jak huba albo rak nas zżerasz
Choć dla zmylenia ludu płaszcz cnoty ubierasz

My w te dni niespokojne mówimy ci wara
Zabierz łapę pazerną od naszego gara
W którym chleb z naszej mąki i przez nas pieczony
Dla nas i naszych dzieci pracą przeznaczony

Chętnie dzielisz gówniarzu efekt naszej pracy
Tej ciężkiej i siermiężnej do której Polacy
W twoim podłym umyśle są tylko stworzeni
Lecz oto idą czasy które chcą to zmienić

My wam już dziękujemy za waszą elitę
Za mędrców i naukowców pisarzy poetów
Którzy przez całe życie nie muszą przed świtem
Wstać by po pracy nie móc wyprostować grzbietu

Żeby wam łby rozjaśnić żydowscy uczeni
Dwie kwestie tu poruszę by wasz pogląd zmienić
Abyście nie musieli losem swym się smucić
Dwie żydowskie doktryny musicie odrzucić

Pierwszą że Bóg was wybrał by światu przewodzić
Drugą że znów holokaust może wam zagrozić
Polska żadnego życia pozbawić was nie chce
Bóg waszym wybraństwem próżność waszą łechce

Pragnąc byście utopią przestali się łudzić
I zgodnie z Jego wolą żyli pośród ludzi
Szanując ich odmienność i pogląd na życie
Zachowali się godnie czyli należycie

Nie wiem czy ci żydzie wystarczy rozumu
By dłużej nie rozjuszać nas-polskiego tłumu
Który ci z życzliwości przestrogę posyła
Aby cię ominęły łomot śmierć mogiła

10.03.2016

 

 

 

Możesz spotwarzać

 

 

Możesz spotwarzać mnie bez przerwy
Pluć na me lico bez ustanku
Wciąż szarpać me napięte nerwy
To wszystko możesz mój kochanku

Możesz mnie ciągle kłamstwem karmić
Purystycznymi mieszać słowy
Oracji ciężar na me barki
Wrzucać jak w wór ucięte głowy

Możesz też wybałuszać gały
Że czegoś nie wiem nie rozumiem
Bo przecież twój intelekt cały
Niewiele może nic nie umie

Nie możesz tylko duszy mojej
Przekuć na swą lewacką modłę
Która przywdziawszy fałszu zbroję
Ciągle hołubi czyny podłe

Te co niegodne są człowieka
Oparte o zwierzęce chuci
Przy których nie drgnie ci powieka
Gdy innych ludzi bałamucisz

Nie możesz także myśli moich
Skierować na lewackie tory
Bo wiesz że moja myśl się zbroi
Tarczą skuteczną do tej pory

Ta tarcza z prawdy wykonana
I utwardzona w ogniu życia
Boskim wyrokiem jest skazana
By nic już nie mieć do ukrycia

Bo tylko w prawdzie duch jest wielki
Kłamstwo na krótkich stoi nogach
Prawda to jest dobrobyt wszelki
Przed kłamcą tylko strach i trwoga

9.03.2016

Szczekanie psów

 

Szczekanie psów w oddali słyszę
Tnące czerń nocy niczym nożem
To ono ciszą nocną kołysze
Jak falą mocno wzburzone morze

Jest w tym szczekaniu barwa gniewu
Jest złość i larum w niebogłosy
Szczekanie które bez odzewu
Przeklina czas i pieskie losy

Jest w tym skowycie sopran i bas
I czasem jakiś alt się zdarzy
Który zawyje co jakiś czas
Że o szczekaniu solo marzy

Ta kakafonia ujadania
W której nienawiść słychać głośno
Od jej początku od zarania
Wydawać mi się zdała sprośną

W co drugim takcie „Dyktatura”
W co trzecim słychać „Demokracja”
Ja szczekających pytam która
Czy w wyciu psów może być racja?

8.03.2016

Świecie mój

 

Świecie mój świecie padole ziemski
Tak szybko teraz zmierzasz do klęski
I biegniesz pośród galaktyk tłumu
Jakbyś w ogóle nie miał rozumu

A przecież trwasz już lat pięć miliardów
Jak wyliczyli z trudem uczeni
Czas byś już z ludzi nie stroił żartów
Lecz los ich zechciał wreszcie odmienić

Zaprzestań wojen mordów grabieży
Ucieczki w wódę i narkotyki
Spraw aby człowiek wreszcie uwierzył
Że nie przystoją mu te wybryki

Każdego obdarz sercem spokojnym
I ludźmi którzy wesprą go w nędzy
Bogacza obdarz gestem tak hojnym
By mógł rozdawać góry pieniędzy

Tym co szukają Boga w Kosmosie
Daj transcendencji poznać tajniki
Niechaj rozumy spalą na stosie
Sercem niech zgłębią wiedzy wyniki

Z sercem kulturą niech człowiek zbratan
Poda bliźniemu choć cząstkę siebie
To cóż że w piekle zmartwi się szatan
Skoro się niebo zbliży do ciebie

I daj każdemu swe miejsce w świecie
Niechaj zostanie gdzie kości przodków
Tylko wędrowców rozwiej jak kwiecie
Posiane wokół wiejskich opłotków

Dałeś im świecie przed wiekiem prawie
Ziemię do której Abraham dążył
Lecz lęk przed pracą sprawił łaskawie
Że naród cały dojść tam nie zdążył

Jak narośl raka toczy narody
Które żyć pragną według swej woli
Lecz nie ma na to rakowej zgody
Bo szczęście innych mocno go boli

Przeróżne sztuczki wyczynia zatem
I w swojej pysze ciągle się pławi
Lichwą narody smaga jak batem
Udając ciągle że chce je zbawić

Ja jednak wierzę że tą zabawę
Co wciąż promuje umysły chore
Świat w pył obróci jak wieżę Babel
I jestem pewien że zdąży w porę

7.03.2016

W odpowiedzi „uczonym”

rozum

 

 

 

 

 

 

Przymierza szukam z całym światem
Ziemia mi matką niebo bratem
Omiatam wzrokiem czas i przestrzeń
I ten pamiętnik piszę wierszem

Upolowałem wolną chwilę
W siatkę jak łapie się motyle
Które tak kruche są jak ona
Więc piszę zanim chwila skona

Phileos Sophia Russo Wolter
Niech nad mą myślą obejmą ster
Wypływam już w mądrości wody
Aby doświadczyć nowej przygody

Czytam studiuję ważę badam
I w coraz większy zachwyt wpadam
Wolność braterstwo w każdym wieku
Zdejmij kajdany z rąk człowieku
Twój umysł ósmym cudem świata
A reszta niech ci lekko lata

I tutaj przyszła mi refleksja
Wolność OK lecz gdzie jest reszta?
Czy wolność tylko od rozumu?
Czy dla mnie tylko czy dla tłumu?
Czy wolność miarą jest człowieka
Czy psa co coraz głośniej szczeka?

Drążę mą pamięć wiercę szukam
I nagle mam – w głowę się pukam
I nic już nie mam do roboty
Wszak wolność miarą jest głupoty

Głupota miarą zaś człowieka
Od której ciągle gdzieś ucieka
Wciąż nowe wymyślając hasła
By aureola mu nie zgasła
I nie krzyknęła dzieci zgraja;
-Patrzcie uczony, gołe jaja
I jeszcze łapą w rytm miarowo
Rusza pod brzuchem to i owo
Ten król rozumu i princessa
Tak naśladuje Diogenesa
Co obnażony na Agorze
Onana czcił o każdej porze
I naukowym zwąc to obrzędem
Przewidział że się zrodzi Gender

Na tym się kończy ma opowieść
W której zwyczajnie chciałem dowieść
Że świat Antyku Oświecenie
Wspólne piastują dziś korzenie
Ze Średniowieczem po Komunę
Nigdy nie zgodzą się z rozumem.

5.03.2016


 

 

Daleka droga

 

 

 

 

 

 

 

 

Daleka droga