Miesięczne Archiwa: Wrzesień 2015

Chciałbym

 

 

 

 

 

 

 

 

Chciałbym być tym kwiatkiem na sukience twojej
Na którym z lekka oprzesz swe wysmukłe dłonie
Tak abym ich wnętrze mógł śmiało całować
I rozpalone lico w dłoniach twoich chować

Chciałbym być tym słońcem które promieniami
Suknię z ciebie zdejmujac błądzi marzeniami
Po zakamarkach twego rozgrzanego ciała
I nieśmiało pyta: -Czy będziesz mnie chciała?-

Chciałbym być sandałem na twej bosej stopie
I gdziekolwiek jesteś zawsze być na tropie
Drogi którą zmierzasz idąc w moją stronę
Z pragnieniem abym ciebie wziął za swoją żonę

Lecz na nic tutaj zda się siła mego chcenia
Moja poezjo-żono ty mi wszystko zmieniasz
To ty wodzisz piórem ja je tylko trzymam
I na twoje pisanie po prostu się zżymam

Tam gdzie miały być wersy wzniosłe niczym góry
Dno morza okiem widać a w nim czarne dziury
Tu gdzie sentyment za rękę strofy swe prowadził
Jakiś figiel z żarcikiem rymować mi radził

Nigdy za twoją myślą nie mogłem nadążyć
Raz w prawo potem w lewo tak musiałem krążyć
Jak mi pogrywałaś na strunach mej duszy
Często gęsto wpędzając w stan ciężkiej katuszy

I to łoże małżeńskie teraz blogiem zwane
Zamknę i zaknebluję po prostu na amen
Bo gdy na blogu piękna jawiła się bajka
Nie mogłem na nim ujrzeć ni jednego lajka

Czasem ktoś od niechcenia rzucił mi słów parę
Nigdy na pocieszenie lecz zawsze za karę
I tak jak to bywa w wypalonym związku
Pełniłem swą powinność tylko z obowiązku

Pora więc do rozwodu sposobić papiery
Oraz prawdę ujawnić w której będąc szczerym
Powiem że cele swoje osiągnąłem wszystkie
Zwłaszcza te polityczne najbardziej mi bliskie.

Dumny z was jestem teraz bo wiem że wierzycie
Iż żyć najlepiej uczy właśnie samo życie
I że raz okradzeni nie dacie powtórnie
Złodziejom mówić o was; -Oto polscy durnie-

Nie chcę być dłużej kwiatkiem na sukience twojej
Na którym z lekka oprzesz swe wysmukłe dłonie
Tak abym ich wnętrze mógł śmiało całować
I rozpalone lico w dłoniach twoich chować

Nie chcę poezjo-żono byś była podnietą
Która mnie namówiła bym został poetą
Nic już więcej nie wskórasz wrzaskiem ani krzykiem
Ale gdy czas nadejdzie będę prozaikiem

22.09.2015

Otrzyj łzy wstań walcz

larum

 

 

 

 

 

 

 

 

Łzy otrzyj nie płacz
Twa ojczyzna żyje
Już jej nie zgnębi obcy ani polski siepacz
Dopóki twoje serce jeszcze dla niej bije

Wstań wytęż ramię
Dłoń niech miecz zaciśnie
Zdrajcy na pohańbienie wypal sierpa znamię
Niechaj z młotem u szyi na drzewie zawiśnie

Walcz do zwycięstwa
A chociażbyś poległ
Wnuki uwiją wieniec dla twojego męstwa
Na wieczystą pamiątkę Polaków i Polek

21.09.2015

Gdy rzeki Europy krwią czerwoną spłyną

 

 

 

 

 

 

 

 

Czemu to właśnie teraz lewactwo drze szaty
Niczym arcykapłani w procesie Jezusa
Darcie szat nie pomoże trzeba spłacać raty
A „aj waj” żydowskie włożyć do lamusa

Rewolucja francuska kochani lewacy
Hasła wielkie ukuła by przegonić Boga
I włożyła tak wiele wytężonej pracy
By chrześcijan pognębić jak podłego wroga

Rewolucja Lenina dopełniła czary
I pół świata się cieszy że Boga już nie ma
I lewacy się cieszą bo Boskie zamiary
To opium dla ludu i bujda i ściema

W swoich płytkich rozumach nie mają tej wiedzy
Że był potop i Arka Sodoma Gomora
Z definicji wszak lewak dla marnych pieniędzy
Prawdę tą najprawdziwszą wyrzuci do wora

Jednak Bóg Abrahama zwał się mściwym Bogiem
I u wrót Europy umieścił dziś tłumy
Tych mścicieli co stoją tuż za waszym progiem
Maczetami naprawiać lewackie rozumy

Gdy rzeki Europy krwią czerwoną spłyną
Po bruku się łby puste lewackie potoczą
To ci którzy wierzącą mienią się rodziną
Bez względu na wyznanie może się zjednoczą

I upadnie lewacka bujda oraz ściema
Że być można człowiekiem bez zasad i wiary
W gruzach legnie opowieść że Boga już nie ma
Dopełniając lewakom sprawiedliwej miary.

20.09.2015

Nim stąd odejdziesz

lilja

 

 

 

 

 

 

 

 

Nim stąd odejdziesz przytul mnie mamo
Tak jak sześćdziesiąt kilka lat temu
Ty przed niebieską stoisz już bramą
Ja muszę zostać nie wiedzieć czemu

Raz jeszcze chciałbym serc naszych bicie
Poczuć dokładnie tak jak przed laty
Nim twoje serce spocznie w niebycie
Niech moje zdąży pospłacać raty

Te zaciągnięte w Boskim lombardzie
Gdzie jeden kredyt podpierał drugi
Ale posłuszny Boskiej zasadzie
Nie wpędzał duszy w wieczyste długi

Te które miałem wobec współbraci
Spłacałem z trudem przez całe życie
Dziś ja biedakiem oni bogaci
Bez pracy kąpią się w dobrobycie

Łby lewicowe rodem ze wschodu
Żydo-kacapii ręką podparte
Te szumowiny ruskiego chowu
Tyle co łajno dzisiaj są warte

Niewiele mam więc im do zapłaty
Tylko jesienną porą wybory
Wtedy im spłacę ostatnie raty
I wolnym będę od tamtej pory

Wtedy ci mamo wyślę wiadomość
Na którą prawie od wieku czekasz
Że możesz w niebie mieć tą świadomość
Że syn twój wolnej Polski doczekał

16.09.2015

Czarna dziura

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nim czarna dziura myśl mą ogarnie
I nim depresja skryje ją w mroku
Ty ramię w ramię stań przy mnie Panie
Nie pozwól dalej zrobić ni kroku

Zabroń szyderstwu z kraju techniki
Myśleć że ze mną jak równy z równym
Zmieni podstawy matematyki
Prawa fizyki włoży do trumny

Dziś namnożyło się hochsztaplerów
Speców od lania z pustego w próżne
Dziś w świecie nowych Rockefellerów
Dzieją się cuda czasem przeróżne

Im dwa plus jeden równa się cztery
I nikt im tego teraz nie zmieni
Kto się sprzeciwi precz do cholery
Kasa ma płynąć do ich kieszeni

Taka zasada myśl ich napędza
Nieważne starych reguł prawidła
Niech w całym świecie króluje nędza
A ich bogactwu niech rosną skrzydła

Takie to prawo w świecie dziś rządzi
Wskrześ nam więc Panie Pitagorasa
Niech Rockefeller dzisiaj nie sądzi
Że najważniejsza jest lewa kasa

13.09.2015

Starość

 

starość

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Starość uroków ma bez liku
Mógłbym je tu wyliczyć wszystkie
Lub też zapisać je w tomiku
Po czym figowym przykryć listkiem

Starość to właśnie ma do siebie
Że się nie musi wcale wstydzić
Wszak już niedługo będzie w niebie
Czy sama siebie ma się brzydzić?
Tego że głucha trochę ślepa
Że się jej czasem ręce trzęsą
Że zamiast w szpilkach chodzi w trepach
Z niemalowaną krótką rzęsą

Starość nie musi rano wstawać
I jeszcze inne ma przymioty
Nie musi kręcić ani kłamać
Że nie ma chęci do roboty

Patrzy na świat z lekceważeniem
Bo wszyscy mogą jej naskoczyć
Lecz jedno skryte ma marzenie
Młodości znowu spojrzeć w oczy

I złączyć wzrok swój z drugim wzrokiem
Po czy szybciutko zgasić światło
Bez żalu godząc się z wyrokiem
Że żyć z młodością było łatwo

30.08.2015

Witam was

 

 

 

 

 

 

 

 

Witam was wszystkie rządzące matoły
Radością z wami dzieląc się na poły
Bardzo niziutko teraz wam się kłaniam
I aż ze śmiechu na nogach się słaniam

Wy kreatorzy fałszywych pieniędzy
Przez wieki całe spychacie do nędzy
Całe narody kontynenty całe
Wciąż obracając przekręciarski wałek

I gdy dzielicie na niedźwiedziu futro
Tłumom mówicie; – wasze będzie jutro
Już od pradziejów skubiecie narody
Wasza jest ziemia lasy oraz wody
W waszej głupocie przy korzystnym wietrze
Opodatkować zechcecie powietrze

Lecz Allach Jahwe z dobrym Panem Bogiem
Kostur szykują i  torbę na drogę
W którą weźmiecie tylko to co trzeba
Butelkę z wodą oraz kromkę chleba

To po was idą wszyscy okradzeni
By losy świata nareszcie odmienić
Z Afryki Azji innych kontynentów
By zniszczyć dzieło żydowskich przekrętów

Pora się zwijać Europo droga
Nie będziesz więcej drwić z żadnego Boga
Nigdy już więcej lewackie pomioty
Nie będą rządzić ludem Europy

Pora najwyższa izraelski ludu
Spełnić największy spośród waszych cudów
I w Izraelu osiadłszy na wieki
Śpiewać że Allach naprawdę jest wielki

8.09.2015