Miesięczne Archiwa: Sierpień 2015

Złoty pociąg

images

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Gdzieś głęboko hen pod ziemią
Pociąg śpi skarby w nim drzemią
Hitlerowcy tam przed laty
Gdy od Ruska brali baty
Skarb olbrzymi zakopali
Gdy przed Ruskiem uciekali
I jak powieść gminna niesie
Skryli skarb w olbrzymim lesie
Próbowali różni tacy
Mędrki głupki i pętacy
Skarb odnaleźć i zakosić
By o chleb już się nie prosić
Tylko pławić w dobrobycie
Całe przebogate życie
Teraz wreszcie się spełniło
O czym wielu tak marzyło
Skarb się znalazł w ziemi leży
Wielu też po niego bieży
Pierwszy Rusek głodny wiecznie
Za nim Żyd myśli bezpiecznie
Kasę łupnąć i dać dyla
Lecz rząd PO też się schyla
Po kasiorę tam ukrytą
Bo mu wyschło już koryto
Trzech złodziei w szranki staje
Licząc że się każdy naje

Lecz ja myślę że Platforma
Dla której kradzież to norma
Przechytrzy swych przeciwników
Kładąc ręce ich w nocniku
Przez lat osiem się szkolili
Jak kraść dużo by po chwili
Jak Piekarski pleść na mękach
Że to kradła nie ich ręka
Tu majstersztyk wyszykują
I taką opcję zmontują
Że skarb szybko się okaże
Pociętych gazet bagażem

29.08.2015

Bojkot kłamstwa

images

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Słońce wolności nad Warszawą
Wstało sierpniowym ciepłym rankiem
I przywitali wolność wrzawą
Urban Olejnik Lis Pochanke

Innych przez grzeczność nie wymienię
Zresztą codziennie ich widzimy
Kiedy ze wzrokiem wbitym w ziemię
Pokorne przybierają miny

Od redaktora po premiera
Strach ściska gardła wszystkim gnojom
Kłamstwo zaczyna ich uwierać
Wyraźnie widać że się boją

Lecz to najgorsze jest przed nimi
Próżne nadzieje i złudzenia
Przed wyborami jesiennymi
Słońce wolności w pył ich zmienia

Ono to wzywa do bojkotu
Kłamstwa głupoty oraz pychy
Wyznacza trajektorię lotu
Odległą od rządowej michy

A gdy już będzie po wyborach
I wolą ludzi kłamstwo padnie
Słońce wypali im na czołach;
„Wczoraj na górze dzisiaj na dnie”

28.08.2015

A może

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A może by tak mój kolego
Zrobić dla Polski coś dobrego?
Coś co połączy nas Polaków
Aż od Juraty hen po Kraków

Cóż to takiego by być mogło?
Mamy już hymn barwy i godło
Co jeszcze ma nas integrować
By inne nacje zirytować
Tak by mówiły; w Polsce siła
A nie syfilis burdel kiła

Jest pewien pomysł choć nie nowy
Zatrudnić Stadion Narodowy
By zechciał choć przez krótką chwilę
Pełnić tą rolę którą w Chile
Grały stadiony gdy Pinochet
Do władzy po przewrocie doszedł

Dzisiaj po latach przemian wielu
Można by śmiało przyjacielu
Wszystkich co nami już rządzili
Tutaj umieścić w jednej chwili

Zebrać do kupy komunistów
I liberalnych specjalistów
Zwłaszcza fachowców od prywaty
Na stadion właśnie nie za kraty
Bezideowych rzezimieszków
Którzy w dzień biały nie o zmierzchu
Na wydrę kasę wyrywali
A potem się z Polaków śmiali.

Tam ich idee w czyn wcielajmy
Raz dziennie wody z chlebem dajmy
I niech tam żyją długie lata
Modląc się aby w ręce kata
Oddać swe cielsko jak najprędzej
By skrócić bytu swego nędzę

24.08.2015

Poeci

 

 

 

 

 

 

 

 

Odszedł z portalu Antek Boryna
Nie ma Jerrego i nie ma Smyka
Brakuje Kaspro – gdzie tkwi przyczyna
Że tylu nagle z portalu znika?

Tak mi się zdaje że uwierzyli
W owoc zwycięstwa tak bardzo bliski
Liściem laurowym głowy zwieńczyli
I porzuciwszy swych fanów wszystkich
Pławią się sycą w zwycięstwa szponach
Choć walka wcale nie jest skończona

Odrasta Hydrze Mainstreamu głowa
Armia sługusów stoi gotowa
By pluć zniesławiać poddać w wątpliwość
Polskę i Prawo i Sprawiedliwość

Jeśli tą bitwę teraz przegramy
To któż się wstawi za Polakami?
Tu apeluję do was poeci
Czas już nie biegnie lecz szybko leci
W miejsce nazwane Armagedonem
Gdzie się rozstrzygnie czyim to domem
Zostanie Polska – czy naszym polskim
Czy też lewacko – rusko – żydowskim?

Nie śpijcie zatem drodzy koledzy
Lecz korzystajcie z pisarskiej wiedzy
I słowem pięknym duchem natchnionym
W patriotyczne uderzcie tony
Narodowego wciąż krzepiąc ducha
Wierząc że naród słów waszych słucha

Gdy praca wasza owoce wyda
To na jesieni pewnie się przyda
Szampan i kielich wzniesiony w górę
Oraz owacja śpiewana chórem
Że póki żywi jeszcze jesteśmy
To ją wskrzesimy słowami pieśni
By nam na wieki Ojczyzną była
Polska – Polaków duma i siła

22.08.2015

Dziewczynie o perłowych włosach

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dziewczynie o perłowych włosach
Obiecał chłopak pisać wiersze
I wcale nie dbał o jej posag
Dla niego miłość była szczęściem

Jesteś ze mną nocą i dniem
Jesteś moją jawą i snem
Blaskiem słońca w pochmurny dzień
Jesteś moją damą
Jesteś szczęściem co wiecznie trwa
I muzyką która wciąż gra
Już na zawsze i ty i ja
Tuż za nieba bramą

I choć minęło już pół wieku
On wciąż dla ciebie strofy składa
O tym że miłość tkwi w człowieku
I pielęgnować ją wypada

To dzięki wierszom trwa ta miłość
Niczym wiosenny ciepły ranek
W nich wszystko co nam się zdarzyło
Na zawsze będzie zapisane

Jesteś ze mną nocą i dniem
Jesteś moją jawą i snem
Blaskiem słońca w pochmurny dzień
Jesteś moją damą
Jesteś szczęściem co wiecznie trwa
I muzyką która wciąż gra
Już na zawsze i ty i ja
Tuż za nieba bramą

20.08.2015

Modern trendy cool

wiocha

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie chcę być modern ani trendy
Nie chcę być także modnym cool
Mam na uwadze inne względy
By pełnić każdą ze swych ról

Te względy rozum mi wyznacza
A nie zwierzęcy popęd-zew
Nad moim ego ciężka praca
Hamuje w żyłach moich krew

To praca szepcze mi do ucha
Że Pan Bóg jest i że mnie kocha
Że ateistów nie chce słuchać
Ateizm to jest przecież wiocha

Wiocha przez którą łotr i złodziej
Pedofil lesba oraz pedał
Wciąż ryby łowiąc w mętnej wodzie
Nie ujrzą nawet skrawka nieba

Mnie rozum każe trwać w rodzinie
W tradycji wierze uczciwości
I w Polsce która nie przeminie
W odmieńcach budząc furię złości

Tu niechaj puenta wiersz wzbogaca
Gdy życie nasze czas porówna
Po mnie zostanie moja praca
A po zboczeńcach szczypta gówna

19.08.2015

Znowu plują

indeks

 

 

 

 

 

 

 

 

Koło historii wciąż się toczy
Czas wreszcie spojrzeć prawdzie w oczy
Czas też postawić już diagnozę
Czyśmy na wozie czy pod wozem
Mamy dziś wprawdzie prezydenta
Któremu Polska niby święta
Jawi się wielka i wspaniała
I w dużej mierze doskonała

Ale my wiemy że nie wszystko
Jest w naszym kraju jak potrzeba
Czasami z Polski pośmiewisko
Żyd robi za kawałek chleba
Żyd umieszczony w polityce
Sejmie senacie rządzie prasie
Żyd ten któremu kamienice
Oraz kasiora w łapy pcha się
Żyd który z sierpem oraz młotem
Rosyjską w Polskę gnał hołotę
Która się bratać chciała z nami
Chrzcząc się polskimi nazwiskami

Lecz nie wiedzieli obaj durnie
Że być Polakiem będzie trudniej
Że tu potrzeba męstwa klasy
Nie flaszki bimbru i kiełbasy
Śmierdzącej czosnkiem i cebuli
Od których rozum im się kuli
Nie przewidzieli obaj durnie
Że Polak to brzmi bardzo dumnie
Bycie Polakiem wszak wymusza
By w ciele była polska dusza
A nie żydowskie wymiociny
Lub ruskie z człowieczeństwa kpiny

Gdy Polak został prezydentem
Oba pomioty te nadęte
Znów mordy mają pełne śliny
I plują na nas skurwysyny

Lecz już jesienią nadejdzie czas
Byśmy w podzięce im sprawili
Rewolucyjny lewacki marsz
Na wschód lub zachód w jednej chwili
Niech się bratają ze swoimi
Takimi jak i oni sami
My bratać się nie chcemy z nimi
Bo my jesteśmy POLAKAMI

To słowo które brzmi tak dumnie
Niech w tych dwóch łajzach budzi grozę
Niech się szczęśliwi czują durnie
Że mogą uciec przed powrozem

17.08.2015

Wolność u progu

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wszyscy tu na ten dzień czekali
Złorzecząc wrogom bluźniąc Bogu
I wreszcie żeśmy doczekali
Wolność u Polski stoi progu

Stoi i myśli co ją czeka
Czy ma wejść dalej czy się cofnąć
Wszak Polak wciąż na nią narzeka
Bo do wolności trzeba dorosnąć

Trzeba ją umieć pielęgnować
Hołubić pieścić oraz kochać
Nigdy nie można ignorować
Ani powiedzieć jej „wynocha”

Trzeba ją karmić ciężką pracą
I trzeba dla niej wiersze pisać
Bo ci wolnością się bogacą
Którzy swobodnie chcą oddychać

Nie dajmy zwieść się głupiej modzie
Porzućmy kiepskie obce wzorce
Stąpać nauczmy się po wodzie
Wolnymi będąc w wolnej Polsce

17.08.2015

Powrót

indeks

 

 

 

 

 

 

 

 

 
Zmierzch cichym kocim krokiem stąpa już po drogach
Chciałby do snu ułożyć swoją siwą głowę
Już minął obce kraje w swoich staje progach
A serce zmierzchu bije niczym dzwon na trwogę

Tak trudno było żegnać roześmiane twarze
Skryte przed żarem słońca w wodach Balatonu
Lecz twarze te powrócą w tomach nowych marzeń
Które serce napisze gdy wróci do domu

O tych chwilach spędzonych przy Madziarów stole
Pośród pieśni i wina co w winnicach płynie
Gdzie śmiech często wybuchał w przyjacielskim kole
Świadcząc że nasza przyjaźń nigdy nie przeminie

Już setki kilometrów zostało za nami
Gdy wreszcie zmierzch wypatrzył napis „Polska wita”
Niebo nas przywitało czarnymi chmurami
Serce choć pełne wrażeń o Polskę nas pyta

Czy po czasie rozłąki zmieniła się trochę
Czy posłała w niepamięć rosyjskiego sługę
Czy lont wyjęła z beczki napełnionej prochem
Wielkość będzie budować naszym wspólnym trudem?

Czy nam pozwoli wreszcie czuć się Polakami
Czy znów nas będzie mamić nazwą modną nową
Na pośmiewisko zwąc Europejczykami
Co za głupotę płacą pustą durną głową?

16.08.2015