Miesięczne Archiwa: Grudzień 2014

Nowy Roku

witamy
Czemuż to mój Nowy Roku
Nie w dzień idziesz lecz o zmroku
Czyżby obraz twego lica
Już nikogo nie zachwycał?

Kasandryczne przepowiednie
Wieszczą że twa siła blednie
I że tak się dziwnie plecie
Coraz trudniej żyć na świecie

Czyżby młodość infantylność
Nie znaczyły nieomylność?
A głupota kłam wraz z kitem
Już nie były wielkim hitem?

Czy po stare sięgać wzory
Czy też tak jak do tej pory
Kręcić łgać straszyć tumanić
Stare prawdy mając za nic?

Nowy Roku pókiś młody
Ze starymi stań w zawody
Wielkość buduj bez obciachu
Na skale a nie na piachu.

31.12.2014

Titanic

images

Ludzka duma i pycha i najnowsza technika
Grubą cumą z nabrzeżem związane
Jeszcze prowiant orkiestra i już los Titanica
Gwizdki trzy pieczętują na amen

Nic tytana nie zmorze ni ocean ni morze
Wszak bezpieczne są grodzie na statku
Tak mówili gdy olbrzym o porannej już porze
Pruł ocean z orkiestrą do taktu

Na pokładzie elita podzielona na klasy
Pod wielkimi pomniejsi bogacze
Pod pokładem najniżej grupa całkiem bez kasy
Kredyciarze i wieczni tułacze

A motywy wyprawy tak banalne i proste
Nowoczesność przygoda zabawa
Szpan głupotę i pychę widać tutaj na wiorstę
Świat zazdrości i bije im brawa

I nadeszła ta chwila zwykłe prawo fizyki
Woda w lód się potrafi zamienić
Nie dopłynie Titanic teraz do Ameryki
I sielanka się w dramat przemieni

Już na górnym pokładzie biją się o szalupy
Kto bogatszy silniejszy ten pierwszy
A za burtą na falach widać już pierwsze trupy
I wokoło powiewy czuć śmierci

W tej panice i grozie nagle majtek zakrzyknie
Mały rudy z krzywymi nogami
W wodzie zimno lec cóz to moze wielu pzywyknie
Wszak płyniemy własnymi siłami

Szalup mało na statku nie dla wszystkich wystarczy
Wiążmy trupy topielców do kupy
Bo nieważne jak tonąć z tarczą czy też na tarczy
Byle tylko ratować swe dupy

Graj orkiestro ułudy graj wesołe kawałki
Nim ostatni z nas do dna dobije
Jeszcze wielu zatańczy i buńczuczne przechwałki
Będzie rzucać bo przecież wciąż żyje

Bezlitosny ocean chłonie wciąż swe ofiary
I się wcale nad nimi nie smuci
On w swym planie ratuje tylko te dużej wiary
I je z czasem na brzegu wyrzuci

Smutny los Titanica smutne słowa poety
Poskładane w nieudolne wersy
Czy Titanic i Polska nie są razem niestety
Bohaterem tej samej orkiestry?

29.12.2014

Słowa kamienie

słowa

Jakże wam się odwdzięczę czytelnicy moi
Jakąż pieśnią lub hymnem wyrażę podziękę?
Pisać wam coś prozą wszak mi nie przystoi
Już raczej byłbym gotów uciąć sobie rękę
Tą w której pióro trzymam w tych chwilach natchnienia
Chcąc by słowa nie miały ciężaru kamienia

Wy wiecie jak jest trudno zebrać te kamienie
Dobrać łączyć układać aby murem rosły
A kiedy już się scalą z poety sumieniem
Zaczynają być wierszem pięknym zwykłym prostym
Tym który wam w podzięce składam w głębi duszy
Wierząc że wam na chwilę łzę z oczu osuszy

Dla was pragnę wykrzesać słowa roziskrzone
Takie które rozjaśnią najciemniejsze mroki
Lecz w mej głowie są zawsze tylko te szalone
Które wiedźmy szeptały rzucając uroki
Na mnie również w młodości pewna wiedźma sroga
Urok rzuciła szepcząc abym kochał Boga

Gdy mnie już wszystkie ziemskie przyjaźnie zawiodły
I w czeluści rozpaczy dusza ma spoczęła
Tylko Bóg się okazał nigdy nie być podłym
I ciepłym czułym głosem zachęcał; – Do dzieła-
Jemu zawdzięczam wszystko co dzisiaj posiadam
Zwłaszcza zaś tęgość ducha którym mężnie władam

Ducha mego opieram na tych przykazaniach
Które Bóg Mojżeszowi na kamieniu pisał
I choć już lat tysiące wykute są w zdaniach
To nie powstała na nich nawet jedna rysa
Nie kradnij nie zabijaj nie kłam w żywe oczy
Płynąca z tego prawda z duchem moim kroczy

Prawda którą wam daję nie jest wydumana
Lecz życiem empirycznie moim potwierdzona
Jeśli żyć prawdą będziesz z wieczora i z rana
To wyciągnie do ciebie ojcowskie ramiona
I płaszczem swym otuli jak mocnym pancerzem
Człowieka z ciebie robiąc a nie zwykłe zwierzę

Wówczas wielu z was pojmie i pieśni wysłucha
Z nich to bowiem się zrodzi świat bogatszy lepszy
Ten w którym rządzić będzie świat Prawdy i Ducha
W którym już nie będzie takich smutnych wierszy
I nikt nie będzie rzucał słowem jak kamieniem
Gdy już w niebyt odejdzie moje pokolenie.

28.12.2014

Ku wiośnie

mnj

Kocham noc w którą się rodzisz
A wiesz czemu Chryste Panie?
Bo gdy do nas w noc przychodzisz
Dzień wydłuża panowanie

Ty nam Jezu Chryste dajesz
Po Wigilii w każdym roku
Słonko które wcześniej wstaje
I uwalnia świat od mroku

Za dni kilka z nowym rokiem
Słońce będzie już wysoko
Mówią że „baranim skokiem”
Cieszyć będzie nasze oko

Niech słoneczko nam na niebie
Świeci jasno i radośnie
Niech nam przypomina Ciebie
I podąża wciąż ku wiośnie.

26.12.2014

Łopata

łopat

Ciągle widzę twoje dłonie
Mocno wsparte o łopatę
Która na metr ziemię kopie
I wspominam tamtą datę
Gdy posłanka ta Beata
Którą agent Tomek pieścił
Zeznawała wobec świata
Że z frontmenką będą pierwsi

Kto frontmenką był pamiętasz?
A kto był ministrem zdrowia?
Ta wiedza to elementarz
W pamięci go lud zachował

Tu przemilczę marszałkinię
Która najróżniejsze świnie
Zostawiała na mównicy
Głos skracając opozycji

A na koniec przyszła era
Specjalisty Alzhejmera
Który jak oszustów wielu
zapomniał o ZSL-u

Gdy od kłamstwa premierzyco
Wstydem ci zapłonie lico
Ciało swe wysmagaj batem
I chwyć znowu za łopatę

25.12.2014

Moja kolęda

Kolęda

W Dzień Bożego Narodzenia
Wszystko wokół nas się zmienia
Wilk zamienia się w owieczkę
Zwykła woda w wina beczkę

Starzec staje się młodzieńcem
Głupiec w mig zostaje mędrcem
A rządzące nami chamy
Jawią nam się aniołami

W te świąteczne dni pytamy
A co z nami? A co z nami?
My odpowiedź dobrze znamy
My ci sami… wciąż ci sami.

23.12.2014

Życzę wszystkim, którzy są tu razem ze mną Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia

Polska

images

Ja was wszystkich przygarnę do swojego łona
I nie pozwolę nikomu w obcej ziemi skonać
A nawet jeśli wcześniej oddał któryś ducha
Mnie która zwie się Polską niech teraz posłucha

Ja nad wami roztoczę skrzydła mej opieki
I pozbieram ze świata tych co śpią na wieki
Z daleka od swych przodków w jakimś obcym kraju
Który im się wydawał być bramą do raju
Gdy do ojczyzny idąc upadli po drodze
Los żołnierza tułacza pokarał ich srodze
W obcej ziemi kładąc ich doczesne szczątki
Nie pozostawił nawet na grobie pamiątki

Tak przez lata i wieki do kraju zmierzali
Aby człowieczą dumę i godność ocalić
Z ziemi włoskiej Sybiru Katynia Smoleńska
Szli uparcie szukając swych dróg do zwycięstwa

Razem z nimi powrócą – jest taka potrzeba-
Ci dla których w kraju nie starczyło chleba
Ci którzy w poniżeniu los swój dopełniają
Niechaj do ojczyzny czym prędzej wracają
I tutaj razem z nami wspólną zdjęci troską
Posterunek obejmą zgodnie z wolą Boską

W kraju szykując miejsca na mogiły swoje
W których na wieki znikną ziemskie niepokoje
Wiele musicie zrobić pod Egidą nieba
Aby więcej nikomu nie zabrakło chleba
By sen o prawej Polsce tak do końca ziścić
Macie grunt przygotować i z chwastów oczyścić
Perz kąkol i osty do ogniska wrzucić
Niechaj z dymem ulecą by nigdy nie wrócić

My w swoich poczynaniach wielcy być musimy
Nie według rodowodów przypisywać winy
Ale według tych działań które Polsce służą
A które nam się jawią daleką podróżą
Weźmy choćby Tatarów którzy już od wieków
Przykładem pokazują prawdę o człowieku
Przykładem również Żydzi którzy wspólnie z nami
Cieszą się naszym dobrem martwią porażkami
I chociaż nie do wszytkich bo jest ich niewielu
Z serca możemy mówić; – drogi przyjacielu -

Odczepmy etykiety od narodowości
Przyklejone ze strachu czasami ze złości
A spójrzmy na Polaków których głowa pusta
Gorsza od razem wziętych Żyda Niemca Ruska
I pamiętać musimy oraz mieć za rację
Że inni nam tworzyli tą cywilizację
Którą nam teraz ganić przystoi lub chwalić
Aby resztki człowieka w człowieku ocalić.

Dziś nie pora podawać kołtuństwa przykłady
Chytrych Lisów i ćwoków z dziennikarskiej rady
Zatroskanych o gender i inne zboczenia
Ignorować a los ich niech ich w nicość zmienia

Dziś zanim zasiądziemy za stołem z opłatkiem
Podzielmy się tą wieścią którą nie przypadkiem
Polska umieściła w strofach Słowackiego
Wiedza to nasza tarcza i właśnie dlatego
Z niej powstanie Polska-Winkelried narodów
Gdy całe swe jestestwo odda Panu Bogu.
A wtedy gdy mnie któryś przez ciekawość spyta
Odpowiem przytakując; – Polska to elita

21.12.2014

Dziadek

dziadek

Gdy mnie kiedyś ktoś zapyta
Niby przez przypadek
Kto najlepszym moim kumplem
Odpowiem mu – dziadek

Kiedy byłem taki mały
Jak krasnal najmniejszy
Dziadek uczył chodzić mówić
We wszystkim był pierwszy

To on mnie nauczył pływać
Nawet w zimnej wodzie
Zjeżdżać z górki na saneczkach
Ślizgać się na lodzie

On mi opowiadał bajki
Smutne i wesołe
Oraz uczył od małego
Abym kochał szkołę

Na wakacje mnie co roku
Dziadek z sobą bierze
Zwiedziliśmy morze góry
Oraz pojezierze

Dziadek dobrym jest kolegą
Zwłaszcza w takie czasy
Gdy chcę kupić klocki Lego
Ale nie mam kasy

Gdy mnie grać i śpiewać uczył
By odpędzić smutki
Roztańczone i wesołe
Rysował mi nutki

Bardzo fajny jest mój dziadek
Trzeba mu to przyznać
On mi pierwszy wytłumaczył
Co to jest ojczyzna

Dziadek super jest kolegą
To jest święta racja
Tylko w kuchni jest od niego
Trochę lepsza babcia.

20.12.2014

Spójrz na nasze pokolenie

wedrow

Tuż przed Twoim narodzeniem
Prosimy Cię Panie
Spójrz na nasze pokolenie
I miej zmiłowanie

Nie każ nam się tułać dłużej
Wśród obcych nam ludzi
Pozwól Jezu jak najszybciej
Do Polski powrócić

Pozwól w wieczór wigilijny
Dzielić się opłatkiem
W naszym gnieździe familijnym
Z ojcem oraz dziadkiem

Niechaj babcie oraz matki
Z wnukami przy stole
Intonują skoczne nutki
Starych polskich kolęd

Gdy już przyjdziesz Jezu Chryste
Nowonarodzony
Niech Mazurka nuty czyste
Płyną w świata strony

Że Polacy Do ojczyzny
Pragną wnet powrócić
Zanim skronie szron siwizny
Zdąży im przyprószyć

Nie każ nam się tułać dłużej
Wśród obcych się smucić
Pozwól Jezu jak najszybciej
Do Polski powrócić

19.12.2014

Zielona linia

zilony

W zielonym wierszu w zieleni czerwca
Zieleń pokryła przydrożne rowy
Depczę malachit tego kobierca,
Który zielenią jest szmaragdowy.

Zielone drzewa, zieleń gałęzi
Zielenią mchów pokryta ziemia
Zielona ważka jak na uwięzi
Kierunek lotu wciąż szybko zmienia.

Skacze zielony konik po trawie
Zieloną przestrzeń mierząc skokami
O nić pajęczą zahaczył prawie
Utkaną między dwoma krzakami.

Pajączek w sieci siedząc skulony
Stał się ze złości cały zielony
Bowiem ten konik swym nagłym ruchem
Spłoszył mu z sieci zieloną muchę.

Nad tą zielenią brak jest sufitu,
Który utkany z nieba błękitu
Tutaj zaś z liści jest podwieszony
A w nich przeważa kolor zielony.

Nagle się kończy zieleni plama
Przede mną łąki fałkowskiej brama
A tuż za bramą fałkowskie stawy
Pełne świergotu i ptasiej wrzawy

Gdzieś w zakamarkach pamięci mojej
Pozostał szczegół z lasem związany
Fragment tej drogi jakże zielonej
Zieloną linią był nazywany.

Zieleń mych wspomnień czasem mnie smuci
Bo wiem, że przeszłość nigdy nie wróci
Lecz przyszłość może los nasz odmieni
Dając nadzieję w barwie zieleni.

12.12.2014

Życzenia

czaw

Drogi polski czytelniku
Życzeń składam ci bez liku
A wśród nich wymieniam takie
Abyś prawym był Polakiem

I przy Bożym Narodzeniu
Myślał o swym przeznaczeniu
Z karła zostać masz olbrzymem
Z kłamcy prawym prawdy synem

Z durnia masz być profesorem
Z lenia pracowitym wołem
Który pracy się nie wstydzi
I z lenistwa sobie szydzi

Masz być dobrym ojcem matką
I sąsiadem i sąsiadką
Czyś jest młodym starszym wiekiem
Masz po prostu być człowiekiem

Wtedy właśnie mój rodaku
Z pod Bożego będziesz znaku
Nie prostakiem lecz myślącym
Nawet będąc niewierzącym

Brukselskie okno

okno

Brukselskie okno

Nie każde słowo

marsz

Nie każde słowo zmieni się w zdanie
Nie każde zdanie w strofę
Nie każda strofa zwrotką zostanie
By wierszem być choć trochę

Nie każda podłość splendor przyniesie
Nie każda zbrodnia karę
Niech pismak Bogu świeczki nie niesie
Lepiej diabłu ogarek

Bo się urodził głupcem w powiciu
I mędrcem nie zostanie
Gdy postanowił szują być w życiu
Niech spełni swe zadanie

Kto od kołyski „na szkło ma parcie”
A nie wie czym moralność
Może się z kłamstwem bratać uparcie
I w gównie widzieć wartość.

14.12.2014

Czekam na Ciebie

zmartwychwstaly

Czekam na Ciebie Panie o rannym świtaniu
Szczególnie w te chłodne poranki grudniowe
Nie czas jeszcze byś przyszedł w kolędowym graniu
Wpierw popiołem ja muszę posypać swą głowę

I pychę swą podeptać i dumę poskromić
Abym, gdy Ciebie spotkam, już na powitanie
Mógł do nóg Twych padając mocno się pokłonić
I wyznać całkiem szczerze; – kocham Ciebie Panie-

A Ty Panie ująwszy me słabe ramiona
Powiesz; – Powstań i nie grzesz; niechaj od tej pory
Pycha, pogarda, duma w duszy twojej skona
A rozwija się cnota zwyczajnej pokory-

24.12.2014

Lat kilka tysięcy

lat tys

Już lat kilka tysięcy czekamy Cię Panie
A Ty tak jak co roku o zimowej porze
Z gwiazdą betlejemską Mikołaja sanie
Przysyłasz nam z choinką spakowaną w worze

My nie na te podarki Panie tu czekamy
Nie obdarzaj nas więcej namiastką wolności
Otwórz nam szeroko tej wolności bramy
Która nas wprost zawiedzie do Twojej miłości

A ona niech się ziści w przyjściu Twego Syna
Który już raz odwiedził padół naszej ziemi
Bo my dzisiaj już wiemy że to jest godzina
By powtórnie przychodząc życie nasze zmienił.

24.12.2014