Miesięczne Archiwa: Listopad 2014

Recepta

Lekarz

No cóż drodzy rodacy nadeszła już pora
Postawić pełną diagnozę o naszych wyborach
Diagnoza tak ogólnie niechaj zabrzmi z grubsza;
-Durny jest polski naród władza jeszcze głupsza-

Po takiej zaś diagnozie pora na leczenie
Czas wypisać receptę na lepsze trawienie
Aby władza z narodem co ten kit tak żarli
Łatwo oddali stolec i przy tym nie zmarli

Kolejna ma recepta to przyjmować leki
Tylko ze znanej sobie i dobrej apteki
Gdy podleczycie ciało czas oczyścić ducha
A jak ducha wyleczyć szepnę wam do ucha

Lek z czasów mej młodości pamiętam na kaca
Najlepsza na tę przypadłość była wtedy praca
Dziś można ją zastąpić poprzez sprawiedliwość
I korzystać z recepty takiej jako żywo

Na peowskich standardach czas postawić krzyżyk
Wodza łeb przefarbować żeby nie był ryży
I nie jeść nigdy więcej ruskiego bigosu
Aby znów nie przeklinać swego złego losu

29.11.2014

Las Birnam

las Birnam

Las Birnam już się zbliża małymi krokami
W szyby okien uderza mackami gałęzi
Makbet i jego żona w zbrodnie uwikłani
Resztkami sił trzymają swój strach na uwięzi

Teraz już pamiętają swój śmiech nad trumnami
Swoje kciuki wzniesione wysoko do góry
Widzą też te miliony trumien z Duncanami
I słyszą słowa Boga krzyczące przez chmury

I tak bardzo by chcieli choć na krótką chwilę
Czas i przestrzeń zamienić na inną opowieść
Rozpłynąć się w powietrzu jak wiosną motyle
By zbrodni się przed Bogiem nie udało dowieść

Lecz Birnam wciąż się zbliża małymi krokami
I szumiąc nad trumnami woła;-zaraz zaraz-
Pora teraz by w zgodzie z Boga rozkazami
Po zbrodni nastąpiła nieuchronna kara.

28.11.2014

Dawno temu

bydło

Dawno dawno temu w bardzo pięknym kraju
Żył poeta co pisał pokraczne wierszyki
A że kraj ten nie leżał w upragnionym raju
Nie pisał o miłości lecz drwił z polityki

Tej która zarządzała krajem poprzez wieki
Pchała taczki historii w trudzie oraz znoju
I choć naród tam mieszkał zdało by się wielki
Jego ręce i serca wciąż tonęły w gnoju

Nigdy przez dłuższą chwilę nie zaznał spokoju
Wciąż nękany przez wrogów z przeróżnych stron świata
W chwilach wolnych od wojen w tytanicznym znoju
Namiastkę swego państwa budował przez lata

Aż przyszedł czas pogardy dla tego narodu
Okuty już w kajdany z głowami pustemi
Wpadł w ręce faszystów z zachodu i wschodu
Którzy kark mu nagięli aż do samej ziemi

Lecz zostało w narodzie trochę zdrowej tkanki
Która w nuty boleści codziennie uderza
Choć wykpiona nie pada ale staje w szranki
I duchem swym niezłomnym do wolności zmierza

I chociaż w tych zmaganiach nie pokona bydła
W codziennych marzeniach żyje w takim kraju
W którym wiara z nadzieją przyprawiają skrzydła
I ciągle cicho nucą opowieść o raju

Raju w którym nie piszą politycznych wierszy
Lecz o miłości piszą opasłe tomiska
Gdzie człowiek uczciwy zawsze będzie pierwszy
Bydło będzie przyczynkiem tylko pośmiewiska.

To bydło dla którego prawda nie istnieje
I mordy polityczne zowie samobójstwem
Wśród którego bogacą się tylko złodzieje
I które własny naród obdarza ubóstwem

To bydło które niby zwie się wykształconym
W życiu nie przeczytało nawet jednej książki
Ze swym ego rozpiętym jak pawie ogony
Jedyne co potrafi to liczyć pieniążki.

To bydło dla którego tylko jedna racja
Bywa celem najwyższym takim samym w sobie
Aby dla dobra wrogów jego własna nacja
Jak najszybciej poległa i spoczęła w grobie.

To bydło co sprzedało własne człowieczeństwo
I szuka nowych podniet w wódce narkotykach
Zboczenia chce nagradzać bo to przecież męstwo
Tęcze budować wszędzie nawet na pomnikach

To bydło będzie nosić podłych zdrajców brzemię
I z pogardą przez wieki będzie opluwane
I jeśli opanuje nawet całą ziemię
Nigdy nie zostanie tak jak Polak…Panem

25.11.2014

Mości panku

urna

Stanął wróg u naszych bram
I powiada; – Biada wam
Na nic dziś śpiewanie Roty
Płaćcie haracz od głupoty-

Wielkie pany wy być chcieli
Tylko jakoś zapomnieli,
Żeby panem być potrzeba
Własnej ziemi oraz chleba

Cieszyliście się pajace
Gdy wam odbierano pracę
I ufali zapewnieniom;
-Nowe czasy wszystko zmienią-

I ziściły tą zasadę
Dureń zawsze będzie dziadem
Teraz pora moi mili
Byście z losem się zgodzili

Wzięli waszą Polskę w łapy
Hitlerowcy i Kacapy
Oraz zdrajcy i łotrzyki
W tym ci rodem z Ameryki

Czy wam dalej tak przystoi
Dać się tym złodziejom doić?
Jak z opresji wyjść bez szwanku?
Ścinać głowy mości panku

23.11.2014

Wysokie standardy

9-59

Te ostatnie wybory to po prostu farsa
Wyniki wzięte z Księżyca i częściowo z Marsa
Nijak w zwykłym rozumie zmieścić się nie mogą
Rządzące nami chamy – nie idźcie tą drogą

Odpuście nam i wreszcie zlitujcie nad nami
Wbrew waszym życzeniom nie będziem głupcami
Nie wciskajcie nam kitu o swej uczciwości
Bo kłamca nie godzien jest naszej litości

I miejcie tą świadomość oraz pełne pory
Że to nie są pierwsze fałszywe wybory
Jesteśmy tego pewni i to nie są żarty
Pewność tą dają wasze „wysokie standardy”

22.11.2014

Pazerność PSLu

PSL

Mojemu pradziadowi z nóg ściągnęli buty
Kiedy ducha oddawał w styczniowym powstaniu
Teraz ich potomkowie z powodu pokuty
Głos na cara oddają w kłamstwa głosowaniu

Już ci Polsko kupili gaz na lat tak wiele
Że się do końca życia wypłacić nie zdołasz
I nadal będą kręcić chłopscy przyjaciele
Dopóki ich frajerami Polsko nie obwołasz

Może wtedy „ziemiaństwo” z rodowodem chłopa
Dostanie od małorolnych porządnego kopa
Którzy w twarz plując durniom sprzedajnym ze wschodu
Powiedzą że Polska nie dla nich ale dla narodu

22.11.2014

Nie dajcie się nabrać

Bronisław_Komorowski_rotcropped

Nie dajcie się nabrać słowom o skandalu
Tą właśnie metodą wygrane wybory
Z „bulem i nadziejią” utuliły w żalu
Tego co nam prawi te różne pierdoły

O swoim szlachectwie oraz wykształceniu
O drzwiach od stodoły proroczym widzeniu
Że prezydent poleci i wszystko się zmieni
Dosyć już tych bredni – pora się rumienić

Na otłuszczone cielsko włożyć włosiennicę
I w tym pokutnym worku ruszyć na ulice
I uciekać przed ludem taka twoja dola
Oddać ciepłą posadkę stróża żyrandola

22.11.2014

Ja będę pracował

praca
 

Ja będę pracował i w trudzie i w znoju
By władza mną mogła zarządzać w spokoju
I by jej nie brakło kiełbasy i wódy
Ja dla niej podejmę najtrudniejsze trudy

I tym którzy władzę muszą gwarantować
Gliniarzom kapusiom co muszą pałować
By ludek głupawy tyrał bez szemrania
Pomogę w ich trudnych staraniach

I wesprę swą pracą szpiegów agenturę
Kapitał i gender głupków profesurę
By owoc mej pracy pysznie im smakował
Ja będę uczciwie i długo pracował

I jeszcze dla żydów odłożę coś godnie
By mogli w mym kraju zamieszkać ponownie
Przygarnę chińczyka wietnamca prusaka
Bo wielkie jest serce dobrego Polaka

21.11.2014

Nie trwóżcie się

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Myślę, więc jestem? Proste to pytanie
Rządzę, więc gnębię? Odpowiem wam na nie.
Gdyby rządzenie było Bożą sprawą
To by rządzeni ciągle bili brawo.

Lecz w Polsce rządy są dziełem szatana
Więc niech zrozumie władza ukochana,
Że jej rządzeni oklasków nie dadzą
Lecz bardzo chętnie do więzienia wsadzą.

Trzy są powody dla, których do celi
Odmaszerować będziecie musieli:
Morderstwa zwane jako pospolite,
W których smoleńskie było mordów szczytem.

Kradzież zuchwała przez te wszystkie lata
Gdy w świetle prawa brat okradał brata
Oraz najcięższa z waszych wszystkich zbrodni
Głupota, w której wszyscy jesteście podobni
Do przedszkolaków lub pensjonariuszy
Domu wariatów, których nikt nie ruszy.

Chyba, że motłoch, ot taki z ulicy,
Który wam rysuje widmo szubienicy.
Lecz się nie trwóżcie nie rządźcie z pośpiechem
My zamiast was wieszać – zabijemy śmiechem.

21.11.2014

Wolność

wolność

Wolność to dar Boga dla ludzi rozumnych
Wolność się nie spełni w głowach pustych, durnych.
Dureń chcąc być wolnym , u wolności bramy,
Sam na własne ręce założy kajdany.

I choć ruchów szerokich wykonać nie zdoła
Klaszcząc ręką zakutą – Brawo, brawo – woła
I liczy, że mu drogę do Wolności wskaże
Ten, który go zakuł i pozbawił marzeń.

Człowiek mądry kajdanów nosić się nie godzi
Tak swym losem kieruje, aby mu nie szkodzić.
Nawet jeśli siłą zmuszony zostanie
Duszę wolną zostawi, bo gdy czas nastanie
O wolności swojej zaświadczyć przed światem
On ręce z kajdanami odrąbie…… przed katem.

20.11.2014

Brukselskie okno

okno

Zimowej szaty biały tren i mrozu cztery stopnie
W Brukseli hen człowieka cień bez ruchu stoi w oknie
Wystawił w nim zszarzałą twarz i wytrzeszczone gały
Myślą powraca właśnie dziś do czasów pełnych chwały

Gdy na najmniejszy jego gest naród wiwaty wznosił
On tylko żarł i wódę pił i o Marychę prosił
I czasem by ucieszyć tłum piłeczkę raczył kopnąć
A żaden mędrzec nie był w stanie rozumem ludu wstrząsnąć

I trwał chocholi taniec ten od świtu aż do nocy
Aż prysnął ten rozkoszny sen wódz wypadł niby z procy
I tu w Brukseli osiadł już by pisać swój testament
Zaś w kraju cóż burdel i już zostanie tak na amen

Na pocieszenie powiem tak – głupcom niech będzie chwała
Na wodza twarzy śnieżka siadła i wcale nie topniała
Bo ten wasz mąż stale i wciąż był tylko żywym trupem
Któremu wy z zachwytu wprost całowaliście dupę
Dzisiaj by hańbę z mord swych zmyć
Nie trzeba płakać nie trzeba wyć
Lecz pochlipując cienką zupę
Jęzor co kilka minut we własną włożyć dupę

19.11.2014

Polscy niewolnicy

wolnosc_wyznania

Polscy niewolnicy! Ojczyznę wam mordują
Kolejne wybory bezczelnie fałszując
A wy swe zgięte karki schyliwszy do ziemi
Na kolanach pytacie; – a cóż my możemy?

A ja wam odpowiadam – wy wszystko możecie
Buntów niewolniczych wiele było w świecie
I choć niektóre krwawo bywały tłumione
To fundament wolności stanowiły one.

Nie jest moją rolą uczyć was historii
Ale ona mówi; – Gdy chcecie być wolni
Kajdany z rąk musicie pozdejmować sami
I oprawców do wapna wrzucić z kajdanami.

18.11.2014

Słuchaj synku

syn i ojciec

Szedł peowski syn do szkoły
Uśmiechnięty i wesoły
Tatuś wiodąc go za rękę
taką śpiewał mu piosenkę

Synku drogi przyjacielu
W szkole uczniów będzie wielu
Ale ty masz być wzorowy
Miły i bezkonfliktowy

Na kolegów masz donosić
Głowę masz wysoko nosić
Bo ty jesteś pępkiem świata
Reszta niech ci lekko lata

Do nauki niech kochany
W szkole biorą się bałwany
Ty zaś sprytem i sposobem
Eleganckim bądź nierobem

Ucz się piąte przez dziesiąte
Starczą trójki nie miej piątek
Na brak wiedzy nie urągaj
Bez pardonu śmiało ściągaj

Gdy dorośniesz będziesz wielki
Jedząc szczaw i mirabelki
Gdy z synem pójdziesz pod rękę
Zaśpiewaj mu tą piosenkę;
„Głupek w Polsce jest dziś normą
Więc głosuje za Platformą”

18.11.2014

Moje marzenie

Chleb_4_ktu18-v

Moje marzenie

O uczciwości wyborów

9-88

Uczciwe te wybory? Mam wątpliwość wielką
Już od lat dziewięciu przy każdych wyborach
Kantów i szachrajstw różnych ponad miarę wszelką
Sypało się i sypie jak z wielkiego wora.

Setki naruszeń prawa i ruskie serwery
Lewe karty wyborcze nawet tam w Brukseli
I PKW co każe spadać do cholery
Tym co z fałszerstwami godzić się nie chcieli.

Kochane państwo polskie może już jest pora
Aby sposób wyborów co da władzę wszelką
Spakować zaplombować i wrzucić do wora
Wyborów dokonując kręcącą butelką?

17.11.2014