Zacznij szukać

rozum

 

 

 

 

 

Cóż zmieniają się standardy
I to wcale nie na żarty
Lecz na serio na poważnie
Śmiech wzniecając nawet w błaźnie

Nawet mądre profesory
Mądre prawe od tej pory
Kradzież zwą infantylnością
Perorując nam ze złością
Że senator kraść nie może
Bo jest dzieckiem – Mój Ty Boże
Czy te Środy i Hartmany
Rozum mają pomieszany?

A posłanka z Nowoczesnej
Pragnąc aby było śmieszniej
Posła równa z dziennikarzem
I od dzisiaj im rozkaże
By zmienili się rolami
W czasie gry przed kamerami

Pytania zadaje poseł
A dziennikarz cichym głosem
Na pytania odpowiada
Które mu pan poseł zada

Nastała nam moda nowa
Od której aż boli głowa
Mądry zgłupiał zmądrzał głupiec
Pora teraz morał upiec
I wyrazić go dosadnie;
Rozumu nikt ci nie skradnie
Gdy go nie masz trudna sztuka
Gdy go zgubisz zacznij szukać

1.12.2016

Twój wizerunek

imagesDI6GGJ0S

 

 

 

 

 

 

 

 

W wizerunek twój wpatrzony
Jak astronom w swą lunetę
Nie dostrzegam w tobie żony
Lecz kochaną mą kobietę

Tą jesienną i wiosenną
Pełną czaru i uroku
Swą pięknością ciągle piękną
Piękniejszą każdego roku

Tą troskliwą i rozumną
Choć toczącą ze mną boje
Tą uległą chociaż dumną
Która pieści ego moje

Żadna inna by nie chciała
Moich fanaberii znosić
Za to wdzięczność ci i chwała
Ja o rękę chcę cię prosić

Tak jak kiedyś tak jak wczoraj
Podaj dłoń mi swą niedużą
Bowiem znów nadeszła pora
Byś została moją muzą

26.11.2016

Przyszłość widzę ciemną

imagesD5JD6DRS

 

 

 

 

 

 

 

Idę sobie z głową w chmurach
Wiatr mi w oczy wieje
Czytam hasła na chmur murach
I wciąż mam nadzieję
Że się kiedyś los odwróci
I prawda zwycięży
Żyd z Polakiem się nie skłóci
By sił nie mitrężyć

Kto nakłoni święte krowy
Ad vitam ad mortem
Kto porówna mord sądowy
Z uderzeniem tortem

Rok więzienia dla Rybaka
Może mu się przyda
Wszak to zbrodnia wielka taka
Spalić kukłę żyda

Łatwiej strzelić w potylicę
W ubeckiej katowni
W jednym mgnieniu ginie życie
Nie ma jednak zbrodni

Ale jest emerytura
Do deski grobowej
Jeśli mnie zapytasz która
Szechter ci odpowie

W jednej chwili wszystkie chmury
Rozwiał wiatr nade mną
Choćbym boskiej był postury
Przyszłość widzę ciemną

Może jednak w wielkim trudzie
Gwiazdka nam zaświeci
Kiedy rządzić będą ludzie
A nie ludzkie śmieci

22.11.2016

Czas pisania 20 minut

Ukłony dla Piotra i Tomasza

Jak mrugnięcie powiek

 

 

 

 

 

 

 

 

Wiersz piszę krótki jak mrugnięcie powiek
Który na zawsze kres położy waśniom
Gdy go przeczyta w Polsce każdy człowiek
W prawdę uwierzy kłam zadając baśniom

A jest tych baśni w historii nie mało
O złym Hitlerze i dobrym Stalinie
O patriotach którym się zdawało
Że wielka Polska nigdy nie przeminie

O kapitale który trwa od wieków
I socjalizmie który zbankrutował
I o podłości która tkwi w człowieku
I o Polaku co Żydów mordował

O filozofii i nowych ideach
Gdzieś z transcendencji znoszonych na Ziemię
O dokonaniach oraz wielkich dziełach
Które mordują głupie ludzkie plemię

Faszyzm komunizm oraz eugenika
Sortując ludzi na śmierć albo życie
Wciąż tkwi w lewactwie i nigdy nie znika
Miliony istnień nurzając w niebycie

Ja też myślałem że ludzi już nie ma
Od Diogenesa lampę pożyczywszy
Wciąż wałkowałem tylko jeden temat
Czy kiedyś człowiek stanie się uczciwszy

I oto proszę nie czekałem długo
Bo lat sześćdziesiąt i pięć na dokładkę
By się zechciało co niektórym ludom
Po prostu prawdę obrać za swą matkę

Ta matka dzisiaj jak Feniks z popiołów
Budzi narody z dziwnego letargu
I wciąż wymaga trudu i mozołu
By nikt już z kłamstwem nie dobijał targu

A ci najgłupsi i zacietrzewieni
Niechaj dożyją swoich dni w spokoju
Aż czas ich w końcu w kupę gnoju zmieni
Lewicowego koniec odtrąbiwszy boju

15.11.2016

Daj nam Boże

 

 

 

 

 

 

 

Daj nam Boże myśl jasną jak słońce na niebie
Którego błękit nie jest skażony obłokiem
Daj myśl przejrzystą prostą co w każdej potrzebie
Stanie się tym jedynym i słusznym wyrokiem

Daj nam Boże słów wiele mocnych niczym gromy
Jednoznacznych i miłych dla każdego ucha
Takich co myśl ubiorą w garnitur wiadomy
I dotrą całą mocą gdzie nikt ich nie słucha

Daj nam Boże owoce wszystkich naszych czynów
Które rodzą się z myśli i dobrego słowa
I zanim nas nagrodzisz wieńcami z wawrzynu
Powiedz że to wysiłku dopiero połowa

Daj nam jeszcze ten płomień co roznieca ducha
I myśl ubrawszy w słowa przekuwa na czyny
Gdy prośby nasze zechcesz do końca wysłuchać
Możesz zwieńczyć nam głowy w zielone wawrzyny

7.11.2016

Pamiętajcie

PAMIĘTAJCIE POLACY GŁODNI ORAZ NADZY

DEMOKRACJA JEST WTEDY GDY ŻYD JEST U WŁADZY

GDY JĄ STRACI W WYBORACH CIERPNIE NA NIM SKÓRA

I KRZYCZY WNIEBOGŁOSY; TO JEST DYKTATURA

Lewacka dola

 

images

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kiedy czytacie moje wiersze
Myślicie sobie smutny facet
No bo gdy piszę to po pierwsze
Wersy są kwaśne niczym ocet

Same wzniosłości wielkie słowa
Ani żarciku ni humoru
Trumny katafalk ścięta głowa
Wszystko to razem jak z horroru

Honor ojczyzna sława wiara
Martyrologia wciąż i wkoło
Zsyłki na Sybir jak za cara
I ani strofy na wesoło

Dziś was zaskoczę metamorfozą
Jak Gustaw – Konrad w przesławnych „Dziadach”
I zaistnieję satyry pozą
Którą znajduję w lewackich radach

Nie ważne przecież skąd pochodzę
Białą czy czarną przywdziałem skórę
Ważne natomiast jaką po drodze
Niosę mentalność oraz kulturę

Ważne bym kochał wszystkich ludzi
Tych pracowitych i tych leniwych
I niech odrazy we mnie nie budzi
Lichwiarz największy wśród ludzi chciwych

Niechaj nie razi mnie alkoholizm
I narkotyki i dopalacze
Ni telewizja pełna golizn
I bite dziecko gdy głośno płacze

I niechaj nigdy się nie dziwię
Że brat okradać może brata
Przebaczać wszystkim w serca porywie
Winienem teraz i w przyszłe lata

I nawet zbrodniarz zwyrodniały
Który pierogi robił z ludzi
Dla tolerancji lewackiej chwały
Odrazy we mnie nie obudzi

Dosyć przykładów szkoda papieru
Niechaj mi wielu ludzi wybaczy
Będę na skróty zmierzał do celu
I los przeklinał będę sobaczy

Aby się zjednać z lewackim ludem
Podjąłem wielkie zda się zadanie
Choć je podjąłem z ogromnym trudem
To się zgodziłem na obrzezanie

I aby życie wciąż miało smaczek
Na wyższą sobie zasiądę grzędę
I raz dziewczynka a raz chłopaczek
I się zapiszę do klubu Gender

A tam wśród nowych filozofów
Gdzieś w okolicy pierwszego maja
Wyznam że jestem już prawie gotów
By mi dla żartu wycięli jaja

I tak od smutku i zgryzoty
Przechodząc przez satyry pole
Ja napisałem te głupoty
Aby lewacką ukazać dolę

2.11.2016

Pośród mogił

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pośród mogił stanąłem
Nagłym zdjęty wstydem
Skąd ja się tutaj wziąłem
Skąd i dokąd idę?

Czy przyszedłem mym przodkom złożyć dziś pokłony?
Czy z szacunku dla śmierci? Z obawy przed Bogiem?
Czy to tylko tradycji element wiadomy
Postawił mnie tu dzisiaj za cmentarnym progiem?

Nic z tych rzeczy o których powyżej wspomniałem
Nie przywiodło mnie między aleje grobowe
Ja przyszedłem bo tutaj rachunek zdać chciałem
Z czynów które przodkowie wtłoczyli mi w głowę

Dziś im zatem melduję z prawicą wzniesioną
Polskiej mowy ustrzegłem dochowałem wiary
Wszystko zawsze robiłem pro publico bono
I spełniłem najskrytsze przodków mych zamiary

W zamian pragnę by oni z nieba wysokiego
Mocą wiary tej którą Bóg ich obdarował
Sprowadzili na grób mój prawnuka mojego
Aby za ciąg pokoleń Bogu podziękował

1.11.2016

Gdy złoty anioł

imagesDSFOM69X

 

 

 

 

 

 

 

 

Gdy złoty anioł mego głosu
Wypełnia rankiem ciszę głuchą
Stojący obok uśmiech losu
Cichutko szepcze mi na ucho

Czas już pożegnać senne mary
Twarze w uśmieszkach z luster krzywych
I w świat wyruszyć pełen wiary
W działanie ludzi sprawiedliwych

Widzisz człowieku wstał już ranek
I świat się zbudził już do biegu
Czas nań popatrzeć z za firanek
By dojrzeć kroplę krwi na śniegu

To on spowija całą ziemię
Od Antarktydy po Arktykę
On uśpił całe ludzkie plemię
Fałszywą grając mu muzykę

W jej rytmie Kain zabił Abla
W jej harmonice trupów stosy
Wrzucone wprost w objęcia diabła
Ludzkości naznaczały losy

A ta muzyka gra wciąż jeszcze
I komponując pieśni nowe
Gdy ludźmi wciąż wstrząsają dreszcze
Chce wymordować ich połowę

A potem dumnie pierś wypręży
I przed ludzkości stając progiem
Powie: socjalizm już zwyciężył
Zamknął rachunki z Panem Bogiem

Niech z kropli krwi co leży w śniegu
Powstanie człowiek całkiem nowy
Lecz nie przyłączy się do biegu
A z Bogiem będzie żyć gotowy

30.10.2016

Drogi lemingu

images1

 

 

 

 

 

 

 

 

Drogi lemingu zakuta pało
Zdarzeń jest dzisiaj w kraju nie mało
Zaświadczających o twej tępocie
Małym rozumku oraz głupocie

W każdej dziedzinie i w każdej sprawie
Jesteś lemingu tak głupi prawie
Jak but noszony na lewej nodze
Który z rozumem ma nie po drodze

Dzisiaj jest faktem już historycznym
Że cię oszukał twój guru śliczny
Za którym chciałeś do ognia skoczyć
Któremu wytrzeszcz powiększył oczy

Dzisiaj już możesz być pewny tego
Że spać pod mostem będziesz lebiego
Bo kamienice są w łapach żydów
Którzy wciąż kradli nie mając wstydu

Jeszcze niedawno PiS cię namawiał
Jest referendum ginie Warszawa
Wywal złodziei na „mołdę” zbitą
Lecz ty wolałeś dać im koryto

Nabiłeś kasę cwanym złodziejom
Którzy się teraz z lemingów śmieją
I posługując się ciągle fałszem
Pchają cię durniu na czarne marsze

Śmieją się przy tym aż do rozpuku
Pukają w czoło wołając kuku
Leming był zawsze głupi i basta
Niechaj nam żyje lemingów kasta
I niechaj skrobie dziury zawzięcie
Wszak to dla durniów dobre zajęcie

25.10.2016

Spójrz

images767ZCZTW

 

 

 

 

 

 

 

 

Spójrz mój drogi rodaku spod sierpa i młota
Rok już właśnie mija jak twoja hołota
Obywatelska z nazwy a złodziejska z faktów
Z diabłem nie może zawrzeć już żadnego paktu

Nie pomagają marsze bezzębnych staruchów
Ani dzierlatek głupich w obronie swych brzuchów
I nie pomaga teatr drwiący z chrześcijaństwa
Ani kpina z twojego i mojego państwa

Inna jakość nastała mój rodaku drogi
Próżne więc twe starania by przyprawić rogi
Władzy którą od roku normalni sprawują
Słów pokrętnych mozolnie znaczenie prostując

Tam gdzie pokrzywiliście teraz ma być prosto
Polska nie Jewropa nadal ma być Polską
Złodziej ma być złodziejem a pedał pedałem
Wreszcie po latach wielu będzie tak jak chciałem

Szkoda mi tylko ciebie mój drogi kretynie
Lecz pokładam nadzieję że gdy czas przeminie
Odzyskasz rozum zwykły i choć nie uczony
Nim dla normalności będziesz bił pokłony

I pojmiesz może wtedy jakim głupcem byłeś
Że kłamcom i złodziejom los swój powierzyłeś
Którzy o tobie mówiąc myśleli hołota
Wibratorem machając w ręku Palikota

Spójrz na tych co tworzyli życia twego plany
Czy chcesz by świat był nadal przez nich zarządzany
Czy nie lepiej by było aby wraz z rozumem
Prawość i sprawiedliwość zarządzała tłumem?
24.10.2016

Adwokat dla Tuska?

Adwokat dla Tuska?

A może zamiast adwokata
Oddać go prosto w ręce kata
Za OFE i emerytury
I za kompletny brak kultury
Za sposób w jaki Polską rządził
Za przekonanie że nie błądził
Kiedy na nędzę nas skazywał
I moherami wciąż przezywał
Ja się podejmę bez zapłaty
Wyrok wykonać tak na raty
By poznał pajac smak cierpienia
Którym nas karmił bez wytchnienia

19.10.2016

Od-KOD-ować

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kpili sobie z nas Polaków
Ci spod peowskiego znaku
Wyzywali od zaścianka
Tak z wieczora jak i z ranka
Nazywali moherami
Nieukami i głąbami
Którzy bronią im dostępu
Do kultury i postępu
Już elitą się widzieli
I robili to co chcieli
Naród im po prostu zwisał
Niczym kita u T.Lisa
Tu wódeczka tam koniaczek
Łapóweczka i prostaczek
Wciąż był mocno przekonany
Że jest panem ponad pany.

Wiarę w cuda do łba wkładał
Ten który mediami władał
I zapewniał; „Europa
Zrobi z ciebie super chłopa
Super babę obojnaka
Europa wszak jest taka
Że z kretyna mędrca zrobi
Byle ten się pozbył fobii
I przygarnął wnet do łona
Żyda jako hegemona

Aż tu nagle kubeł wody
Wylał lud na puste głowy
I nie wiedzieć wcale czemu
Rządzić zaczął po swojemu
Na początek strzelił w media
Jakże wielka tam tragedia
Jak płakali redaktorzy
Że im już nie dadzą pożyć
I nie dadzą więcej kasy
Za plucie na polskie masy

Potem wszystko poszło z górki
Pięćset plus dla syna córki
A cwaniaków różnej klasy
Odcięto od lewej kasy
Skończyły się apanaże
Za robienie dobrych wrażeń
I wciąż szuka lud w papierach
Gdzie jest wiedza o aferach
Które by rozliczyć trzeba
By nie brakło ludziom chleba

I nie jeden z ex-elity
Smutny chodzi i przybity
Bo mu nocą śni się ciupa
I w celi wypięta pupa
Którą kumpel z Nowoczesnej
Czyści aby było śmieszniej
Nawet jeden z nich w panice
Śmiechu przekroczył granice
I przeprosić naród raczył
Prosząc aby mu wybaczył

Ale naród nie jest głupi
Nie da się ponownie złupić
Od-KOD-uje aż do skutku
Państwo polskie z różnych głupków
Aferałów i złodziei
Którzy byli przy nadziei
Że sielanka wieczna będzie
Gdy złodziej jest na urzędzie

Lecz skończyły się wygłupy
Dziś trzeba nadstawić dupy
Oddać zagrabione łupy
I tyrać za miskę zupy.

12.10.2016

Miraż jesienny z wierszem

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pejzaż jesienny szary i smutny
Co do refleksji grzesznika zmusza
Okrywa ziemię jak płaszcz pokutny
I tam podąża gdzie moja dusza

A w głębi mojej polskiej duszy
Jest cienka metalowa struna
Wystarczy by ją lekko ruszyć
Aby usłyszeć trzask pioruna

Nawet najczulsze jej muśnięcie
Wybrzmiewa jak armatnia salwa
A gdyby szarpnąć ją zawzięcie
Dział przeogromnych zabrzmi palba

Cóż to za struna tak cudowna
Co moc ma Zeusowych gromów
To moja układanka słowna
Zebrana w kilka małych tomów

To deszcz jesienny który szemrze
By wiatr postrącał liście z drzewa
To wczesny wieczór który zemrze
Nim wiatr piosenkę mu zaśpiewa

To promyk lampki padający
Pod skosem na klawisze kompa
To palec głównie wskazujący
Który po klawiaturze stąpa

To marzeń mnóstwo co po głowie
Biegają w tę i tamtą stronę
Zanim je w słowa przyozdobię
Zdają się często niespełnione

To już na końcu wiersz złożony
Z przeróżnych marzeń słów obrazów
I ja do końca nie spełniony
W jesiennym smutnym tkwiąc mirażu
Marzę by chociaż jedno słowo
Stało się Polską piękną nową

11.10.2016

Pinokio

Pinokio

 

 

 

 

 

Pewien pajac z kitą rudą
Dumał myślał bardzo długo
Czym by w życiu się zajmować
Byle tylko nie pracować

Myślał dumał w łeb się skrobał
No i tak wykombinował:
Cóż najlepiej szują będę
Muszę tylko znaleźć grzędę
Z której nikt mnie nie pogoni
Nawet w cztery pary koni

Aby jego plan się ziścił
Poszedł tam gdzie komuniści
Zbrodnie kryli swe z mozołem
Zasiadł za okrągłym stołem

Potem wszystko poszło gładko
Zebrało się zdrajców stadko
Z którym pajac liczył głosy
W czasie tej czerwcowej nocy

Gdyby wtedy w ryło dostał
Może zdrajcą by nie został
Lecz sukcesem zachwycony
Piął się pajac jak szalony
Byle tylko chwycić władzę
Którą wciąż miał na uwadze

Dzisiaj znamy jego dzieło
Chociaż lat już przeminęło
Więcej niźli w Wiśle wody
Pajac staje dziś w zawody
Nie o laury i wawrzyny
Ale by odkupić winy

Cela już przygotowana
Czeka na wielkiego pana
Kibel z pryczą w gotowości
Aż czerwienią się ze złości
Że tak długo muszą czekać
Żeby pajac mógł odszczekać
Wszystkie kłamstwa pijarowskie
Którymi spotwarzał Polskę

Do kibla oraz do pryczy
Głosem gromkim krata krzyczy
Szkoda dla pajaca celi
Lepiej by go diabli wzięli
I upiekli żywcem w smole
Na taką zasłużył dolę

5.10.2016